Często, gdy jesteśmy z kimś w konflikcie, zawęża to naszą możliwość postrzegania sytuacji. Konflikt nie musi być duży, wystarczy na przykład stykać się z jakimś zachowaniem, które staje się denerwujące. Jeśli coś nas drażni, to najczęściej albo dokonujemy projekcji na drugą osobę (czyli widzimy u innych te cechy, których nie chcemy zaakceptować u siebie), albo/i nie potrafimy spojrzeć na to zachowanie z innej perspektywy. Niezrozumienie i irytacja często prowadzą do większych konfliktów, więc zdecydowanie lepiej podejmować działania prewencyjne niż dopuścić do głębszego problemu.

Gdy coś nas denerwuje, najprostszym i najczęstszym sposobem poradzenia sobie, jest wycofanie się z relacji/sytuacji, ewentualnie krytyka i atak. W każdym przypadku patrzymy na dane zachowanie głównie z naszej własnej perspektywy. Mniejsza o powody, dla których akurat to a nie inne zachowanie, u tej a nie innej osoby, prowadzi do rozdrażnienia. Można pomóc sobie rozwiązać problem i wzbogacić relację z daną osobą w bardzo prosty sposób. Można, o ile oczywiście mamy wystarczający poziom samoświadomości, by zauważyć swoją nieadekwatną reakcję oraz wolę by coś z tym zrobić.

Sposobem tym jest zmiana perspektywy, czyli znane nam wszystkim „postaw się na jego miejscu”. Banał? Możliwe. Jednak mam wrażenie, że mało kto faktycznie to robi, mimo że efekty mogą być zaskakujące. W relacji dwóch osób, możliwe są trzy perspektywy patrzenia na ich interakcję. Przykładowo:
Pozycja Ja (osoba A) – kontakt ze swoimi argumentami, przekonaniami, wartościami i stanami emocjonalnymi, koncentracja na swoich potrzebach i celach.
Pozycja neutralna (obserwator, nie reprezentujący żadnej realnej postaci) – obserwuje zachowania obu osób i ich stosunek do siebie z boku, nie angażując się emocjonalnie w żadną ze stron.
Pozycja Ty (osoba B) – wyobrażenie sobie i poczucie stanu emocjonalnego, przekonań i argumentów drugiej strony.

Proste, prawda? Pytanie – jak to zrobić?