Nie ma kuchni francuskiej bez masła, nie ma restauracji w Paryżu, która stosowałaby zamienniki. Ta kuchnia nie uznaje kompromisów, nie szuka zamienników, nie tłumaczy się dietą, takim czy innym podejściem do zdrowego żywienia. Ma być smacznie. To podstawa. Z drugiej strony nie przypominam sobie, żebym widział kiedykolwiek w Paryżu czy we Francji spasionych klientów bistr, na zapleczu, których masła używa się w kilogramach.

Kostka prawdziwego masła zużyta w ciągu jednej niedzieli. Jedno danie główne i deser. Jedynie dwójka konsumentów. To dużo, mało?

Nie wiem, nie zastanawiam się nad tym. Wiem jedno, w kuchni pachnie i pachnieć będzie do końca niedzieli. Klasycznie, po francusku na stole pojawił się indyk z grilla z sosem Béarnaise i Moelleux au chocolat według przepisu Rachel Khoo. Sos Béarnaise to mistrzostwo świata. Idealne połączenie smaku masła, wina i estragonu. To kwintesencja dobrej kuchni i genialnych smaków. Nie jest to łatwy sos. Jego przygotowanie wymaga czasu i cierpliwości. Przekonałem się jednak, że warto. Sos idealnie komponuje się z prosto przygotowanym mięsem. Ja podałem go z indykiem z grilla, którego przyprawiłem jedynie odrobiną soli i pieprzu.

Składniki:

pól kostki masła
2/3 szklanki wytrawnego, białego wina
łyżka białego octu winnego
2 żółtka
łyżka estragonu
dwie małe szalotki
sól i pieprz

Podstawą sosu jest oczywiście masło, które należy rozpuścić w kąpieli wodnej i połączyć z lekko ubitymi żółtkami. Żółtka ubijamy w naczyniu, które trzymamy na parze. Trzeba uważać,  aby nie doprowadzić do ich ścięcia W tym samym czasie należy dusić szalotki i estragon w białym winie z dodatkiem octu winnego. Wszystkie składniki należy zredukować do konsystencji półsuchej masy, do której powoli cały czas mieszając wlewamy masę maślano- jajeczną. Na koniec doprawiamy sola i pieprzem według uznania.

Pora na deser, który podpatrzyłem w programie „Paryskie gotowanie” z Rachel Khoo na BBC Lifestyle. Program uroczy, Rachel gotuje klasyczne, francuskie potrawy w swoim małym, paryskim mieszkaniu, w którym prowadziła przez jakiś czas restaurację dla dwóch osób.