Na wstępie muszę się Wam przyznać, że przez kilka dni zastanawiałam się czy ostatecznie dodawać tu tę recenzję, czy sobie ją odpuścić. Ostatecznie postanowiłam, że podzielę się swoimi wrażeniami, co w sumie nawet trudno nazwać profesjonalną recenzją. Książka Julity Bator „Zamień chemię na jedzenie” pojawiła się już na wielu blogach i wiele na jej temat zostało już powiedziane, a ja nie chcę powtarzać tych ogólnych informacji.

Osobiście spotkałam się z samymi pozytywnymi recenzjami, a pod nimi pojawiały się liczne komentarze osób, które tej lekturze zawdzięczają zmianę nawyków żywieniowych. I tutaj muszę przyznać, że te komentarze trochę mnie zaskoczyły. Nie spodziewałam się, że wśród „ludzi internetu” ;) jest tak wiele osób, które dopiero pod wpływem tej lektury zaczęły zwracać uwagę na to, co jedzą. Chociaż może nie powinno mnie to dziwić – sama czasami niemal łapię się za głowię kiedy w supermarkecie widzę, co ludzie mają w koszykach. Nie wiem jednak czy to jest kwestia ich niewiedzy czy świadomego wyboru – kupują to, co jest według nich smaczniejsze, tańsze, prostsze do wykonania… I nie obchodzi ich skład czy wysokie przetworzenie, a tym samym mniejsze wartości danego produktu. Jeśli takie osoby przeczytają tę książkę i pod jej wpływem zmienią swoje podejście – super.

Ja jednak nie zaliczam się do tego grona i chyba miałam zbyt wysokie wymagania co do tej lektury. Po zakończeniu czytania stwierdziłam, że znacznie więcej uczę się czytając artykuły w sieci lub blogi o zdrowym lifestyle’u i że na nich wiedza ta jest lepiej przedstawiona.

Tagi: zdrowa żywność, chemia, jedzenie, pszenica, Julita Bator, .