Czym jest szybkie czytanie i w jaki sposób można z niego skorzystać? Właśnie to pytanie kilka lat temu sprawiło, że zainteresowałem się tą umiejętnością. Czy skorzystałem?
Dziś trochę informacji o tym jak zacząć przygodę z szybkim czytaniem oraz płynących z tego korzyści.

W internecie można znaleźć wszystko, pod warunkiem, że wiemy, czego i gdzie szukać. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z szybkim czytaniem. Po przeczytaniu kilku e-book’ów i stron internetowych związanych z tym tematem, mając podstawy teoretyczne, postanowiłem zabrać się za ćwiczenia. Tych oczywiście nie brakowało, więc wiara w szybki postęp byłą naprawdę duża.

I tak jak szybko zacząłem, tak szybko skończyłem. Jak to możliwe mając do dyspozycji tyle materiałów? Koncentrując się na zagadnieniach teoretycznych, wielu autorów bardzo obojętnie potraktowało część zawierającą ćwiczenia. Oczywiście były tam wzmianki na temat wykonywania ćwiczeń, jednak ich forma oraz sposób ich praktycznego wykonywania, pozostawiał wiele do życzenia.

Musiało minąć kilka miesięcy żebym odkrył, że w okolicy, w której wówczas mieszkałem, znajduje się szkoła prowadząca kursy szybkiego czytania. Nie zastanawiając się długo, postanowiłem się zapisać. Oczywiście największą korzyścią płynącą z uczestnictwa w tych spotkaniach była możliwość kontaktu z trenerem. To on dzięki swemu doświadczeniu, pokazał jak teorię zdobytą w książkach przekształcić w praktyczne umiejętności.

Wady i zalety szybkiego czytania

Warto wspomnieć, że tego typu kursy, są dość specyficzne i stanowią jedynie początek Twojej drogi. Inwestowanie pieniędzy i przede wszystkim czasu, tylko po to by po skończeniu zajęć wrócić do starych nawyków warte jest podwójnego zastanowienia.

Kolejnym, chyba najważniejszym elementem związanych z podjęciem decyzji czy wziąć udział w takim kursie jest ilość oraz rodzaj przerabianego materiału. Czytanie Ustaw, różnego rodzaju specyfikacji czy wszystkiego, co akademickie nie zawsze musi być dla Ciebie przyjemne. Co za tym idzie, im szybciej się z tym uporasz tym lepiej. Z drugiej zaś strony czytanie książek Andrzeja Sapkowskiego w tempie 3000 słów na minutę jest moim zdaniem całkowicie zbędne i może odbierać przyjemność z lektury.