Cóż, ostatnio obiecywałam, że kolejna kartka z pamiętnika aparatki będzie dopiero w kwietniu albo w maju, ale… Zabijcie mnie – nie wytrzymałam! Musiałam dodać ten wpis, bo od 2 tygodni jestem non stop podjarana tym, co w ciągu niespełna 1,5 miesiąca zdziałał ten mały drucik. Inna sprawa, że przeglądałam ostatnio wyniki ankiety i w odpowiedziach opisowych padła prośba o pokazanie efektów na zdjęciach. Ok, mówisz i masz :).

lifemanagerka.pl

Po założeniu aparatu pisałam, że to rusztowanie wygląda fatalnie, że tylko podkreśla moją wadę i że nie mogę patrzeć na swój uśmiech. Z tego powodu nie robiłam sobie wówczas zdjęć, a teraz cholernie tego żałuję ;) jestem wreszcie na tym etapie, że mogę się szeroko uśmiechać i nie wygląda to tragicznie. Spodziewałam się, że to nastąpi gdzieś w okolicy czerwca, a jednak życie pozytywnie zaskoczyło. Chociaż tym ;).

Wyszukałam na dysku zdjęcie, na którym moja wada była najbardziej widoczna. Teraz nikt mi nie powie, że jej nie widzi :) jak na dłoni mamy widoczne cofnięte, krzywe i lekko przesunięte względem siebie jedynki, świetnie widać też wysunięte do przodu obie dwójki.

Tagi: aparat, zęby, efekty.