Posiłki są we Francji ważną częścią życia – prywatnego i towarzyskiego. Francuzi nie odmawiają sobie niczego, a mimo to słyną z tego, że mają jeden z najniższych poziomów otyłości w Europie. Jak oni to robią, że jedząc masło, pasztety, bagietki, croissanty i popijając wszystko szampanem są szczęśliwymi użytkownikami taaakich szczupłych sylwetek? Wbrew pozorom przeciętna Francuzka wcale nie ma silniejszej woli niż reszta kobiet. Ona po prostu umie cieszyć się życiem. A życie ma tak wiele smaków…
Oto 10 sekretów szczupłej sylwetki Francuzek:

1. rano solidne śniadanie
To najważniejszy posiłek w ciągu dnia – daje siłę i energię do działania, ale także „podkręca” przemianę materii. Francuzki dobrze wiedza, że dostarczając sobie kalorii w pierwszej połowie dnia, unikną ich niebezpiecznej kumulacji wieczorem. A tym samym przeciwdziałają odkładaniu się tłuszczu w strategicznych partiach sylwetki.

2. regularne posiłki o tej samej porze
Francuzki pełnowartościowe śniadanie, obiad i kolację zawsze jedzą o ustalonych porach. W międzyczasie sięgają po 2–3 lekkie przekąski. Dbają nie tylko o smak potraw, ale też o sposób ich podania. Im ładniej udekorowane danie, tym większa przyjemność dla zmysłów i mniejsza chęć opychania się! Pamiętają o jeszcze jednej zasadzie: na wielkim talerzu zmieści się więcej jedzenia, lepszy więc jest… mały.

3. najeść się nie znaczy przejeść
Głodne oczy są większe od żołądka, dlatego zawsze nakładają rozsądne porcje, a od stołu wstają z lekkim niedosytem. Mózg potrzebuje 15 minut, aby odczytać komunikat żołądka: „jestem pełny”. Jeśli więc jesz dotąd, aż poczujesz sytość, to znaczy, że jesteś przejedzona.

4. można wszystko, ale z umiarem
W kuchni francuskiej nie brakuje bomb kalorycznych – ale żadna szczupła Francuzka się nimi nie opycha! Mały kawałek pasztetu czy sera popity kieliszkiem wina nie odłoży się jej nagle w biodrach. Tym bardziej że Francuzka pamięta o bilansowaniu kalorii –i jeżeli jednego dnia zaszaleje przy stole, to następnego je mniej i lżej.