Z pojęciem świadomej oszczędności (conscious frugality) spotkałem się jakiś czas temu na blogu The Non-Consumer Advocate i od razu przypadło mi ono do gustu. Tak jak występuje nieumiarkowana konsumpcja, może pojawić się w nas nieumiarkowana oszczędność.

Czy nieoczekiwany wydatek przyprawia cię o skoki ciśnienia i zaburzenia nastroju?
Ułożony misternie budżet rozsypał się, a wraz z nim Twoje dobre samopoczucie?
Czy analizowanie cen i porównywanie produktów zanim włożysz je do koszyka zajmuje Ci tyle czasu, że jesteś na siebie zły, nie mogąc dokonać szybkiego wyboru?
Czy przedzierasz się na drugi koniec miasta, bo skusiła Cię promocja lub przecena?
Czy kupujesz więcej przy nadarzającej się okazji, czy też poprzestajesz na tym, ile zwykle kupujesz?

Nie chodzi wszak o to, by zamienić się w dusigrosza, ale o mądry sposób podchodzenia do pieniędzy. Oszczędność „świadoma” polega na znalezieniu zdrowej RÓWNOWAGI pomiędzy wydawaniem pieniędzy a ich oszczędzaniem, by nie doprowadzić się do skrajnego ubóstwa, ani też nie tracić pieniędzy na rzeczy, których nie potrzebujemy. Chodzi o to, by kupować „z głową”, a czasem o to, by nie kupować w ogóle!
Jeśli nasza oszczędność będzie nieumiarkowana możemy ocierać się o… rozrzutność. Łatwo wtedy o decyzje nieprzemyślane i kompulsywne, a w efekcie o pieniądze wyrzucone w błoto, o czym pisałem w poście Zakupowe wpadki. Czy nie o to chodzi w promocjach i przecenach, tanich „z założenia” dyskontach czy supermarketach oferujących (cytując reklamę nazywającą rzecz po imieniu) „żer dla skner”?
Kierujmy się zatem rozwagą i świadomą oszczędnością. Warto czasem zapłacić więcej, a w rezultacie mniej tracić życie na zajmowanie się światem „produktów”.

Tagi: wydawanie, zakupy, dusigrosz, oszczędzanie.