Natrafiłam kiedyś na anglojęzyczny tekst Robina Sharma i stwierdziłam, że warto go rozpowszechnić po polsku. Niektóre punkty mogą być dyskusyjne, ale chyba o to chodzi.

1. Znajdź pracę, którą (po)kochasz

„Nic nie komplikuje życia bardziej niż zmuszanie siebie do wychodzenia każdego ranka do pracy gdy serce mówi, że powinieneś robić coś innego. Znajdź zajęcie, przy którym wykorzystasz swoje naturalne talenty, a jednocześnie sprawi ci radość. Mądrzy ludzie spędzają dni na działaniach, które angażują pełnię ich naturalnych sił i zdolności. Dzięki temu zawsze osiągają sukces.”

Ciśnie się na usta: akurat, w Polsce tak trudno o jakąkolwiek pracę, która by zapewniła byt, więc kogo stać na „luksus” szukania zajęcia, które jeszcze będzie lubić…O taki komentarz bardzo łatwo, ale przecież takie myślenie jest jak samospełniająca się przepowiednia. Jeśli nie wierzysz, że coś jest możliwe, masz 100% szans, że to się nie zdarzy. Jeśli przekonasz siebie i swoją podświadomość, że zasługujesz na pracę, którą pokochasz i jeszcze zaczniesz coś robić w kierunku zrealizowania swoich marzeń…Myśl, słowo, czyn i…voila! Spójność tych trzech elementów może czynić cuda. Jeśli wydaje się nam, że z kolei zmiana nastawienia jest trudna lub niemożliwa…natrafiamy na kolejne przekonanie w naszej głowie, które blokuje „dzianie się” spraw po naszej myśli.

2. Zrób sobie „głodówkę wiadomościową”

„Jedno z uniwersalnych praw dotyczących umysłu brzmi: jak posiejesz, takie zbierzesz plony. To, co wpuszczamy do naszego umysłu determinuje to, co w niego wyjdzie. Przełam swoje uzależnienie od wiadomości. Morderstwa, przemoc, wojny nie pomagają w osiągnięciu wewnętrznego spokoju. Aby uprościć swoje życie, przez 7 najbliższych dni nie oglądaj, nie słuchaj i nie czytaj wiadomości. Zamiast tego poczytaj dobrą literaturę lub/i posłuchaj kojącej muzyki.”

Wbrew pozorom to nie takie proste. Czasem mam wrażenie, że jestem autentycznie uzależniona od wiadomości…włączam rano komputer, sprawdzam pocztę (kolejne uzależnienie) i ciach – wiadomości. I choć wiem, że najczęściej aktualnie wieści wzbudzą we mnie raczej negatywne niż pozytywne odczucia, mimo wszystko czytam je. Po przeczytaniu mam poczucie zaspokojenia…A co najgorszego może się stać, gdybym nie czytała wiadomości? Zdarzały się przecież wyjazdy i dni bez kontaktu z tzw. cywilizacją i było całkiem dobrze. Nie trzeba było się niczym martwić i przejmować. Zapominamy też przecież, że wiadomości to wcale nie jest obiektywny obraz świata. To kreacja rzeczywistości poprzez wybór tych a nie innych wydarzeń. Jesteśmy karmieni aferami, wojnami, morderstwami, a to podsyca lęk i niepokój. A przecież można się zajmować sprawami Ziemi i ludzkości w inny sposób.