Silas jest jednym z najpiękniejszych lwiątek, jakie widziałam, a przy tym jest taki uroczy.

Na początku z miesięczniaków w przydziale do opiekowania się dostałam Silasa i Saskię. Emma zaś zajmowała się Jessie, Josie, Elsie. Potem zajmowałam się też Elsie, a czasem musiałam nakarmić całą piątkę, co wcale nie było takie łatwe. Najbardziej bałam się, że nakarmię któregoś podwójnie, a innego wcale. Niby nauczyłam się już je rozpoznawać, ale w sytuacji stresowej bałam się, że coś pomylę. Dlatego jak miałam je karmić sama, wyjmowałam je z klatki pojedynczo. Zaczynałam od największych rozrabiaków Jessie i Josie. Potem karmiłam tego, który się nawinął. Moje lwiątka na ogół ładnie czekały na swoją kolej, ale jak zobaczyły, że te, które najbardziej rozrabiają, dostają pierwsze jedzonko, też zaczęły robić się niegrzeczne. W tej sytuacji jak karmiłyśmy we dwie, Emma karmiła na dwie ręce Jessie i Jossie, a ja Silasa i Saskię. Elsie na ogół grzecznie czekała, poza tym i tak nie miałam trzeciej ręki. Saskia była bardzo nieśmiała i strachliwa, ale urocza i kochana. Ona i jej brat Silas byli najwięksi w grupie.

Tagi: Silas, lwy, RPA, wolontariat.