Tydzień temu napisałam o jednym z najładniejszych miejsc w Sewilli – XVI w. kamienicy znanej jako „Corral del Conde”. Przybliżyłam w nim historię tego zabytku oraz zanikające powoli we współczesnym świecie zwyczaje panujące między jego sąsiadami. Wspomniałam też, że jest on nawiedzany przez przynajmniej jednego ducha oraz, że miało tam miejsce kilka trudno wytłumaczalnych zdarzeń. Jeśli znacie już tekst „Sewilla i duch o imieniu Eduardo cz. 1″, zapraszam do dalszej lektury.

pisanewsewilli.com

Dziś poznacie ducha Eduardo mieszkającego w Corral del Conde

Corral del Conde pełen cudów

- O jaaaaa …

- Ale tu pięknie…

- Jak to? Kapliczkę na podwórku macie?

Oto zdania, które padają najczęściej zaraz po wejściu na Corral del Conde. I wcale się nie dziwię, bo sama zareagowałam dość podobnie. Wygląd ukwieconego dziedzińca powala na kolana, a – sami przyznajcie – obecność kaplicy na prywatnych wewnętrznych dziedzińcach nie jest czymś bardzo powszechnym.

O kapliczce muszę napisać nieco więcej, bo świadczy o pewnych cudach, które miały się tu dziać na przestrzeni wieków.

Poświęcona Matce Bożej z Góry Karmel kaplica zbudowana została w wąziutkiej uliczce odchodzącej od przestronnego patio. W pierwszej chwili sprawia wrażenie całkiem zwykłej – za kratami i przeszklonymi drzwiami zobaczyć można wizerunek Matki Boskiej trzymającej w dłoni szkaplerz i małego Jezusa. Jest też posrebrzany świecznik i ozdobne insygnia.

Po chwili jednak wzrok pada na obrazy przedstawiające… spadające z balkonów Corralu małe dzieci.

pisanewsewilli.com

Kaplica wewnątrz Corral del Conde

Tagi: Sewilla, duch o imieniu Eduardo, kaplica, Corral del Conde.