Zima już powoli weszła na nasze podwórka, wygodnie się rozgościła, powiała Ksawerym, potem spadła z deszczem, tylko o śniegu zapomniała, bo u mnie przynajmniej, wcale go nie widać. Jest za to zimno, nieprzyjemnie, chłodno i aż nie chce się wychodzić z domu – najchętniej każdy z nas schowałby się pod kołdrę i obudził latem, kiedy promienie słońca będą mogły beztrosko ogrzewać nam twarze, a wszystkie zimowe smutałki znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Póki jednak to się stanie trzeba tę mroźną zimę jakoś oswoić… a ktoś w ogóle ją lubi?

Nie, nie, i jeszcze raz nie! – krzyczy Nevermore i dopowiada – Jestem zmarzluchem, kiedy temperatura spada poniżej 10′ powinnam zapadać w zimowy sen. Ciągle jest ciemno, puszą mi się włosy, buty przemakają, a rękawiczki nigdy nie są wystarczająco ciepłe! A Julka częściowo się z nią zgadza: Zima… Z jednej strony kojarzy mi się ze świętami – n a j c u d o w n i e j s z y m czasem w roku. Po prostu kocham robić bombki, kartki i aniołki, stroić choinkę, chodzić przez zaspy na roraty i pasterkę. I jeśli chodzi o śnieg to lubię go tylko w tych sytuacjach. No i oczywiście uwielbiam patrzeć na tą wszechobecną biel za oknem. Poza tym szczerze nienawidzę śniegu i tego przeraźliwego zimna. Owszem, czasami, zdarza mi się zrobić coś „szalonego” i wtedy wychodzę na dwór, kładę się na ziemi i zaczynam robić aniołki. Szczególnie nie znoszę stycznia i lutego – grudzień jest przecudowny! Wyobrażacie sobie, jakie byłoby to okropne, gdyby rok kończył się w listopadzie? Więc nie będę owijać w bawełnę – jest to moja najmniej lubiana pora roku, mimo że jest na swój sposób najpiękniejsza.

I tylko Kala wychodzi ze schematu: nie licząc wakacji, jest to moja ulubiona pora roku! Może nie jestem już dzieckiem, ale wciąż kocham ten świąteczny klimat – mikołaja, bombki i piosenki puszczane w kółko w radiu, ciągle jedne i te same. Za te kilka rzeczy jestem w stanie wybaczyć zimie nawet minusową temperaturę – a w ustach takiego zmarzlucha jak ja, to naprawdę wielkie słowa! – zwłaszcza że koc i kubek herbaty zwykle załatwiają tą drobną niedogodność ;) Cóż przynajmniej zgadzamy się w tym, że to wszechogarniające zimno jest okropne!

Tymczasem zima to też jednocześnie świetny czas do czytania książek – nie dość, że sprzyja temperatura, aura, pora i klimat to jeszcze w niemal każdym budzi się zimowy leniuszek, który nie pozwala za szybko opuszczać ciepłego łóżka. Po jakie lektury wtedy sięgać?

Tagi: zima, przetrwanie, lektura, zimno.