Podobno przy odrobinie szczęścia można tu spotkać Cristiano Ronaldo i całą piłkarską śmietankę Realu Madryt. W obrębie stadionu „Królewskich” działa elegancka restauracja „Puerta 57″, która słynie z wybornych dań, wysokich cen, znakomitych gości i opinii miejsca, w którym „warto się pokazywać”. Nie zdzwiłabym się więc, gdyby do tego lokalu oprócz miłośników Realu i turystów zaglądali także piłkarze.

Nie jestem fanką Realu Madryt. Jak przystało na rodowitą bydgoszczankę moim ulubionym sportem nie jest nawet piłka nożna, ale żużel. Korzystając z wolnego popołudnia w Madrycie postanowiłam wybrać się ze znajomym do tego miejsca, by przekonać się na własnej skórze, czy miejsce to jest faktycznie tak rewelacyjne, jak się o nim mówi.

Zaraz po wejściu V. zaprowadził mnie do przestronnego salonu zwanego „Madrid”. Przez ogromne, długie na 30 metrów okno zobaczyć można cały stadion. Jest więc szansa, że jeśli Iker Casillas i spółka nie pojawią się w restauracji, to będzie okazja zobaczyć ich w akcji chociaż przez okno. Ja nie miałam szczęścia. Trafiłam na moment strzyżenia murawy. Muszę jednak przyznać, że widok robi wrażenie. Estadio Bernabéu imponuje rozmiarami – pomieścić może ponad 85.000 widzów.