Gdy myślę o przywiązaniu, do głowy przychodzą mi dwa rozumienia tego pojęcia. Popularny, zgodnie z którym ludzie przywiązują się do siebie i jest to coś bardzo dobrego. „Ależ ona jest przywiązana do swojego męża” – to komplement, a nawet podziw. Wiele osób łączy przywiązanie z miłością, czy nawet wpisuje przywiązanie w definicję miłości. Można powiedzieć, że równanie „miłość = przywiązanie” jest wszechobecne; w naszych przekonaniach, normach, pop-kulturze, literaturze, filmie…I co w tym złego? Czy można inaczej?

Można. Od razu uprzedzam, że poglądy które przedstawię mogą wydawać Ci się dziwne i nienaturalne, możesz czuć poirytowanie lub podobne emocje. Gdy pierwszy raz czytałam o przywiązaniu w książce de Mello, momentami miałam ochotę cisnąć ją w kąt i nigdy więcej nie otwierać. Taka jest siła pewnych przekonań, taka jest siła „wierzgającego” e g o.

Czym więc jest przywiązanie według duchowych przewodników i światłych ludzi? Jest przeszkodą w szczęśliwym życiu. Jest emocjonalnym uzależnieniem. Jest brakiem wolności. Jest przyczyną cierpienia. Dlaczego?

Czy czujesz się szczęśliwy, gdy tęsknisz? Czy czujesz się szczęśliwy, gdy nie ma przy tobie ukochanej osoby? Czy czujesz się szczęśliwa, gdy nie masz tego, co lubisz? Prawdopodobnie nie jesteś. Zobacz, twoje samopoczucie jest uzależnione od czynników zewnętrznych. Na dodatek, tak naprawdę nie masz na te czynniki żadnego wpływu. Za to spędzasz całe życie na próbach ich kontrolowania, na manipulowaniu innymi tylko po to, by uzyskać to, czego pragniesz. A realny wpływ masz tylko i wyłącznie na siebie.