W niedzielę po południu moją (i pewnie nie tylko moją) Facebookową tablicę zasypują różne memy nawiązujące do poniedziałku. Ja również nie jestem fanką tego dnia, bo po aktywnym i relaksującym weekendzie żal powracać za biurko do codziennych spraw.

Mam jednak kilka sposobów na to, aby mój poniedziałkowy powrót do rzeczywistości był ciut mniej bolesny…

1. Lubię umilać sobie pracę popijając coś dobrego. Duży zapas pysznych herbat to dla mnie podstawa. Jako że nie piję kawy, w sytuacjach kryzysowych ratuję się herbatą miętową. Niby z dodatkiem guarany, ale ta guarana jest dodana w takiej ilości, że nie wiem, czy ma szansę zadziałać… Jednak ta herbata mi pomaga, to może być zasługa orzeźwiającej mięty.

2. Najlepszym umilaczem poniedziałku są fajne plany na popołudnie. Jeśli mamy w perspektywie załatwianie trudnych spraw czy realizację niechcianych obowiązków, poniedziałek będzie dla nas jeszcze trudniejszy.