Dokładnie wczoraj minął rok od kiedy pojawiła się u nas Luna. Wcześniej dom był pusty i chociaż miałam tego świadomość, przez długi czas nie miałam odwagi tego zmienić… Dlaczego? Miałam wiele obaw w związku z posiadaniem psa, część z nich wynikała ze świadomości własnego lenistwa, a część z doświadczenia – pamiętam swoje dzieciństwo i te rodzinne sprzeczki o to, kto ma wyjść na spacer z psem ;) szczególnie zimą był z tym problem.

lifemanagerka.pl

Dziś wiem, że wszystkie moje obawy były bezsensowne i że decyzja o przygarnięciu malucha była jedną z najlepszych w naszym wspólnym życiu. Tym bardziej, że trafił nam się naprawdę cudowny pies. Wieem, wiem, że każdy tak myśli o swoim własnym pupilu i dobrze, bo tak powinno być… Ale chodzi mi też o to, że ona jest taka jak sobie wymarzyłam. Rozmiar, wygląd, charakter… No dobra, charakter to tak powiedzmy w 70% bo za to zjadanie kabli i ciągłe awanturowanie się to mam czasami ochotę ją udusić ;).

Korzystając z okazji jaką jest ta rocznica, napiszę o tym czego tak się bałam i jak ten rok zweryfikował moje poglądy.

Obawa o brak czasu na regularne spacery
W wielu przypadkach taka obawa jest bardzo słuszna i osobiście nie doradziłabym wzięcia psa nikomu, kto wie, że jego dom często stoi pusty przez co najmniej 8h. Żal mi zwierzaków, które całymi dniami siedzą same i chociaż ogólnie całym sercem popieram dawanie domu potrzebującym psom, to w tej sytuacji zwycięża moje racjonalne myślenie. Ja też się obawiałam czy damy radę, ale jako że pracuję głównie w domu, a oprócz tego mam blisko mamę, ten problem u nas nie występuje. Luna na samym początku musiała wychodzić 4-5 razy dziennie, teraz spokojnie wystarczają jej 3 spacery.

Tagi: pies, dom, obowiązek, obawy.