Wstajesz rano, bierzesz prysznic, budzisz się do życia poranną kawą. Może palisz papierosa, a może należysz do znamienitego grona niepalących. A może i niepijących kawy? Jakkolwiek, kierujesz się powoli, albo szybko z powodu spóźnienia, do swojego mniej lub bardziej szarego życia. Wszystko tak zwyczajnie, rutynowo.

Idziesz do szkoły, na uczelnię, do pracy… Przeżywasz albo po prostu brniesz przez dzień, aż do powrotu. Po drodze może zahaczasz o jakieś miejsce, w którym na chwilę się zatrzymujesz, zanim nastąpi kolejny fragment twojej codzienności. Spełniasz swoje obowiązki, odpoczywasz o ile starcza na to czasu, aż w końcu nadchodzi noc i sen. Jutro wszystko się powtarza. Nikt nie przerywa pętli.

Wła­śnie dlatego w tych czasach, takich a nie innych, potrzebujemy tym bardziej swoich osobistych rytuałów. Chwil kiedy oddajesz się czemuś innemu niż tylko codzienny pęd, w którym powoli zapominasz dokąd tak pędzisz. Nie bójcie się jed­nak, nie zakłada to składania krwawych ofiar, ani tego typu rzeczy…

Wystar­czy rano zatrzymać się na chwilę… Zrobić dobrą, prawdziwą kawę. Zaciągnąć się jej zapachem. Można też odprawić mały rytuał parzenia zielonej, czarnej, czerwonej herbaty… Podobnym rytuałem jest palenie fajki. Jej nie da się i nie ma sensu palić bez tego, na szybko.