RPA – piękny kraj. Nie jest idealny, ma wiele problemów. Dla jednych raj, dla innych istne piekło. Zawiało mnie tu całkiem przypadkiem, ale przypadek zamienił się w życie. Nie wiem, czy pozostanę tu na zawsze. Brak mi wszystkiego, co europejskie.

Ale jednocześnie, mimo całej tęsknoty, frustracji spowodowanej działaniem (a raczej brakiem działania) organów państwowych przynajmniej na razie nie jestem w stanie zrezygnować z korzyści i przywilejów jakie mi niesie życie w RPA. Tu i teraz. Jak długo jeszcze? Za każdym razem stęskniona wsiadam do samolotu i lecę… Gdzieś… Do Polski, do UK… Czy gdzie indziej. Do świata jaki dobrze znam.

A po 2 – 3 tygodniach z ulgą wracam na swoje domowe pielesze, do Johannesburga, myśląc wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Bo RPA to mój dom. Nie zawsze go lubię. Dużo tu bałaganu, problemów zmiecionych pod dywan jak śmieci. Ciągle trzeba coś naprawiać.
Plan na dziś nie zawsze będzie planem na jutro…

Tak – gdybym mogła, stworzyłabym swój własny, idealny (k)raj… Tak więc, specjalnie dla Klubu Polski na Obczyźnie krótkie podsumowanie tego, co bym do niego zabrała z obydwu bliskich mi krajów…

Co bym zabrała z RPA?

1) Pogodę

Na pewno zabrałabym z sobą piękną pogodę RPA – tak wiem, w Polsce są cztery sezony, mamy gorące lato, piękną zimę, złotą jesień i umajoną wiosnę… Ale oprócz nich mamy jeszcze pluchę, szarość, mżawkę przez cały dzień i posoloną bryję w zimie która zniszczy najlepsze buty… A w RPA słońce.
I to nie takie tropikalne palące i parzące, tylko raczej śródziemnomorskie.
Nawet w zimie w ciągu dnia temperatura nie spada generalnie poniżej 15’C, a więc jest idealna na turystyczne wypady w góry czy na rower. Czy nawet tylko na spacer.
W lecie za to przyjemna bryza ochłodzi upał, a burza będzie widowiskowym spektaklem kolorów nie tylko zwykłym zjawiskiem pogodowym.

2) Piękne krajobrazy i dziką przyroda

Tuaj chyba nie muszę niczego wyjaśniać ;-) RPA ma przepiękną naturę. Znajdziemy tu białe i złociste plaże, wysokie góry w sam raz na wspinaczkę, rwące rzeki. No i mnóstwo roślin i zwierząt. Choć Wielką Piątkę zobaczymy tylko w parkach narodowych, jest tak nie dlatego, że lwów, lampartów, słoni czy bawołów jest mało – po prostu bezpieczniej dla ludzi i zwierząt jest „podzielić się terenem”. Jedynym przedstawicielem Wielkiej Piątki z populacją którego w RPA jest problem to nosorożec – ze względu na kłusownictwo wywołane zapotrzebowaniem na mielony róg (podobno afrodyzjak).

Tagi: RPA, Polska, Europa, refleksje, kraj idealny.