Jakiś czas temu ukazała się książka E-migranci. „Pół roku bez Internetu, telefonu i telewizji” autorstwa Susan Maushart, która z trójką swoich dzieci na pół roku (tylko) całkowicie odcięła się od nowoczesnych technologii – internetu, smartfonów, telewizji i konsoli, a przez pierwszy tydzień (!) nawet od elektryczności. Książki nie czytałem, może ktoś z Czytelników podzieli się wrażeniami z lektury?

Eksperyment ten wydał mi się dosyć zabawny i pozbawiony zdrowego rozsądku. Zwłaszcza, jeśli chodzi o tydzień bez elektryczności. Jak się bez niej obyć, najlepiej przekonać się w czasie wakacji pod namiotem… Książka ta ma nas przekonać, że nowe technologie wpływają na nasze życie, co w sumie jest wyważaniem otwartych drzwi. Jeśli chodzi o elektryczność ten wynalazek rzeczywiście rewolucjonizuje naszą codzienność od ponad stu lat. A propos podobnych książek i filmów opisujących różnego rodzaju eksperymenty (np. „Przepis na klęskę” opisujący rok z życia rodziny stosującej dietę z niską zawartością dwutlenku węgla), zawsze mnie ciekawiło, co dzieje się po tym półrocznym – rocznym okresie. Czy coś zmienia się w życiu tych rodzin, czy też wracają po staremu do internetu, smartfonów, telewizji i konsoli…

Czy nowoczesne technologie są wcielonym złem? Czy tylko nie umiemy z nich właściwie korzystać? Proste życie nie oznacza niewątpliwe powrotu do lampy naftowej. Internet i telefon to „zło” konieczne, a właściwie to narzędzia dobre jak każde inne, może tylko potrafią nas uwodzić lepiej niż elektryczna żarówka.

Tagi: Facebook, elekrtyczność, lelewizja, telefon.