Każdy, kto w jakiś sposób się rozwija musi zmierzyć się z tematem swojego dzieciństwa i rodziny. Osób, które miały idealnie szczęśliwe dzieciństwo i całkowicie zdrowe relacje rodzinne jest bardzo niewiele. W związku z tym nasza rodzina jest jedną z ważniejszych kwestii do „przejścia” – zrozumienia, rozwiązania, wyciągnięcia nauki. I wreszcie – pogodzenia się ze swoją przeszłością.

Nie jest to łatwe, zgadzam się. Każdy ma jakąś, mniejsza lub większą traumę związaną z dzieciństwem. Często trudno jest o tym mówić, a tym bardziej zaakceptować swoją przeszłość. Często potrzebna jest pomoc terapeuty. Psychika dziecka jest bardzo delikatna i wrażliwa, dziecko chłonie wszystko co się wokół niego dzieje na poziomie emocji, a nie rozumu. Dziecko nie potrafi pracować z przekonaniami. Dlatego nasze wspomnienia mogą nieść ze sobą tyle bólu i poczucia krzywdy – przemawia przez nas nasze zranione wewnętrzne dziecko, a nie dorosły. I to z tym zranionym dzieckiem musimy się w jakiś sposób dogadać, jednocześnie nie dając mu sobą rządzić.

Sama od jakiegoś czasu staram się poukładać sobie na nowo moją przeszłość, ponieważ wiem, że jest to niezbędne do dalszego rozwoju. Jeśli zatrzymam się na etapie poczucia zranienia i nieszczęścia, nigdy nikomu w pełni nie zaufam, nie otworzę się na drugiego człowieka w całkowitym poczuciu bezpieczeństwa. Moje wewnętrzne dziecko będzie mnie zmuszało do chronienia się bez względu na okoliczności. A moje samopoczucie będzie zależało od przeszłości, a nie od chwili obecnej – a to równa się brakowi wewnętrznej wolności.

Co robić? – spytacie. Nie podam żadnej wyczerpującej recepty na pogodzenie się z przeszłością, bo wszystko zależy od indywidualnego przypadku. Jednak jest kilka rzeczy, które mogą w jakimś stopniu pomóc.