Ileż ja się naczytałam o życiu tu i teraz. Myślałam, że już wiem o co w tym chodzi, wiedziałam jak uważność może poprawić jakość życia, starałam się nie przywiązywać do przeszłości ani do przyszłości. Jednak dopiero po obejrzeniu warsztatu mindfulness Jon’a Kabat – Zinn’a, pierwszego zachodniego propagatora medytacji uważności, jako techniki terapeutycznej, poczułam to zamiast tylko rozumieć. I nie mogę się nadziwić jak znów mogłam pomylić te dwie sprawy.

Ale cóż, życie to przecież doświadczanie różnych rzeczy, więc pretensji do siebie nie mam. Jak tylko myślę, że jestem tuż-tuż, już tak blisko, nagle kolejny wgląd pokazuje nikłość poprzednich eurek. Ale jak to pięknie napisał gdzieś Osho, aby zbudować wieżę, trzeba zacząć od samej ziemi. Aby zrobić drugi krok, potrzebny pierwszy, aby pójść na studia najpierw trzeba przejść przez przedszkole. Ależ zebrało mi się na metafory. Do rzeczy.

Zapraszam Cię Czytelniku i Czytelniczko do małego eksperymentu. Spróbuj prześledzić wszystkie te miejsca, w które zawitał Twój umysł w trakcie czytania poprzedniego akapitu. Innymi słowy – gdzie byłeś? Inny czas, inna przestrzeń? Przeszłość czy może wyobrażenia o przyszłości? Być może straciłaś kontakt ze swoim ciałem, z tym, że pupa siedzi na krześle (najprawdopodobniej), a kark lekko zesztywniał od pochylania się w kierunku komputera. Być może nawet zatraciłeś poczucie, że jesteś w tym pomieszczeniu, w którym właśnie teraz jesteś.

Nie przejmuj się, to całkowicie normalne. Nasz umysł tak właśnie działa, biega, lata tu i tam, komentuje, ocenia, wymyśla. Staram się obserwować mój własny umysł w trakcie pisania tego tekstu. Czasem wystarczy ułamek sekundy by dokonało się jakieś skojarzenie, a palce i tak piszą zdanie, które brzmi w mojej głowie. To fantastyczna zdolność, takie wiązanie faktów, o ile nie wymyka się spod kontroli i służy naszemu dobremu samopoczuciu.