Drodzy czytelnicy pora uzupełnić me opowiadanie z wyjścia na Cergowski Mincol, o drogę powrotną. Zostawiłem was wówczas we wsi Kamenica, gdzie zszedłem po zdobyciu najwyższego szczytu Gór Czerchowskich. Pozostał mi wtedy jeszcze powrót na parking po auto we wsi Puste Pole. Tak zaplanowałem wszystko, żeby wrócić na przełaj, na dziko, bez szlaku, tylko na czuja, pokonując olbrzymie łąki jakie ciągną się wzdłuż głównej drogi Luboti – Sabinov.

Jadąc tą trasą widać z niej niezwykłe formacje skalne wystające znad bujnych traw, jak jakieś twierdze. Rzeczywiście na kilku z nich pobudowano zamki i obecnie można odnaleźć ich ruiny, najpiękniejsze chyba na górze Zamok, gdzie stał Kamenicki Hrad. Skały te wyglądają niezmiernie malowniczo w tej scenerii soczystej, wszechogarniającej zieleni. Różne kształty i fantazyjne formy jakie przybrały, wyrzeźbione przez wieki, przez Matkę Naturę skojarzyły mi tę cudowną krainę do raju utraconego. Wędrując przez bujne, sięgające nieraz do pasa trawy, wśród tych skałek poczułem się jak w bajce…

Nie wiedziałem czy to jawa, czy to sen, baśniowe omamy, czy rzeczywistość. Dlatego od czasu, do czasu wdrapywałem się na którąś ze skał, żeby przekonać się, gdzie jestem. To małe pasmo, należące geograficznie do Lubotinskiej Pahorkatiny urzekło mnie bez reszty. Już kiedyś przejeżdżając tędy postanowiłem, że zobaczę te cuda z bliska i tak też zrobiłem. Mimo, że ciężko znaleźć jakieś opisy na temat tego pasma warto naprawdę je zobaczyć na własne oczy. Gwarantuje, że zakochacie się w tym miejscu tak jak ja. Pasmo leży jakby na przedmurzu Gór Czerchowskich od południa. Znajdziecie je także własnie na mapie tychże gór. To nic, że nie wytyczono tam szlaków. Trudno się zgubić, jak cały czas w dole towarzyszy nam główna droga, którą nie chciało mi się wracać po auto.