Kolega Roman swego czasu podsunął mi ciekawy link do strony Tomasza Mazura, współczesnego stoika. Czy ta starożytna filozofia ma dzisiejszemu, rozpędzonemu i targanemu sprzecznymi pragnieniami człowiekowi cokolwiek do zaoferowania? W jaki sposób może stać się lekarstwem na dzisiejszy konsumpcjonizm, w którym, jak myszy w kołowrotku, gonimy za zaspokojeniem kolejnych pragnień?

Klucz tkwi w zmianie naszego rozumienia potrzeb, od zaspokojenia których, w naszym przekonaniu, zależeć ma nasze szczęście. „Dzisiejszemu człowiekowi – pisze Tomasz Mazur- nie wystarcza już dach nad głową, jakieś odzienie i strawa. Potrzebuje znacznie więcej. Ma rozmaite aspiracje. Chce być zrealizowany zawodowo, nie chorować, młodo i pociągająco wyglądać nawet w podeszłym wieku, przeżyć prawdziwą miłość, mieć piękną oraz kochającą żonę lub męża, udane dzieci, następnie chce żyć na odpowiedniej stopie, chce cieszyć się uznaniem, mieszkać w atrakcyjnym miejscu, rozwijać swoją osobowość, czytać ciekawe książki, poznawać ciekawych ludzi, bywać, jak to się mówi, w różnych miejscach, podróżować, raczyć się tym i owym, w ogóle doświadczać tego i owego, żyć głęboko i intensywnie, a na końcu doznać obowiązkowego zbawienia z ręki jakiegoś boga, który tylko usłużnie czeka, żeby tego aktu człowiekowi udzielić.”

A gdyby tak zawęzić potrzeby do ich pierwotnego znaczenia? Wszak do życia potrzebujemy żywności, schronienia i odzieży (w naszym klimacie Henry Thoreau wymieniał także opał, biolodzy dodadzą jeszcze powietrze, ale o to jak na razie przynajmniej nie musimy zabiegać). Wszystko inne to pragnienia, które uparcie staramy się zaliczyć do potrzeb. Przesuwając granicę między potrzebami a pragnieniami, staliśmy się zakładnikami tych drugich, uwięziliśmy w nich nasze szczęście.

Tagi: stoik, potrzeby, szczęście, spokój, stoicki spokój.