Dzisiaj przychodzę do Was z czymś, mam nadzieję, pożytecznym, ponieważ rzecz się będzie miała o błędach językowych. Choć wierzę, że moi Czytelnicy tych okropnych błędów nie popełniają (lub popełniają w stopniu najmniejszym i rzadkim) to małe przypomnienie i tak nikomu nie zaszkodzi, prawda?

Nie jestem perfekcyjna i mi również błędy się zdarzają, ale sama nie potrafię ich słuchać. Kiedy taki błąd usłyszę staram się tę osobę poprawić, lecz wiadomo – to też jest uprzykrzające, gdy ktoś jest wciąż poprawiany, a z drugiej strony – nie zawsze wypada. Chyba najgorzej jest kiedy tak strasznie rażące błędy popełniają nauczyciele i to jeszcze nie raz, a ciągle, co mnie z równowagi wyprowadza strasznie. I nie wiem jak im to powiedzieć, że.. ciężko się to słucha. Bo niektóre błędy… aż wewnętrznie bolą.

Zacznę może od najgorszego, namiętnie popełnianego, a tak okropnego. Są to dwa słowa, a mylące się Polakom jak chyba żadne inne – mianowicie włączać i wziąć. Tak, właśnie w takiej formie to mówimy i żadne „skróty” są niepoprawne i językowo obrzydliwe – jak na przykład włanczać czy też wziąść. Jak to zapamiętać? Cóż, sposób jest. Mamy włącznik, a nie włancznik, więc włączamy. Nie mówimy braść, lecz brać – tak samo wziąć, nie wziąść. Proste? Proste!

Drugi błąd to właściwie nie błąd, bo w mowie potocznej się to przyjmuje, ale przyznajcie sami – jak w ogóle to brzmi? Chodzi mi o czasownik pisać – ja piszę, lecz tu jest napisane! Dlaczego? Ponieważ jest to strona czynna i bierna – logicznie myśląc, to co zostało już gdzieś napisane, nie może pisać, ponieważ to już zostało zrobione, w sensie napisane.

Tagi: błędy językowe, mowa, wziąć, język.