Meksyk zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia. Miasto otoczone jest łańcuchem górskim, dlatego przylatujące samoloty muszą zrobić spiralę, czasem nawet dwie lub trzy, żeby wylądować. Pasażerowie zaś mogą obserwować miasto z lotu ptaka – niesamowity widok. Wrażeń dopełniło wejście na wieżę widokową – Torre Latinoamerica.

Kiedy wyruszamy rano na spacer w stronę historycznego centrum, razem z nami Meksykanie zaczynają kolejny dzień. Robotnicy już ciężko pracują na budowie; dzieciaki w żółtych autobusach jadą właśnie do szkoły; jakiś przedsiębiorca w drodze do pracy zatrzymał się, żeby wyczyścić buty. Podczas, gdy pucybut poleruje jego obuwie, on, siedzi na kanapie pod daszkiem, czytając gazetę.

Mijamy budynek Poczty Głównej, dom z niebieskich kafli zwany Casa de los Azulejos, aż dochodzimy do Zocalo, głównego placu (jednego z największych na świecie), wokół którego znajdują się przepiękna katedra (jeden z największych i najstarszych obiektów sakralnych na zachodniej półkuli), pozostałości murów Tenochtitlanu i Pałac Narodowy(Palacio Nacional).