Każdy ma swoją ulubioną. Jedni lubią ją mieć przy sobie, spacerować z nią po ulicach. Mały romans w pracy to dla niej chleb powszedni. Inni lubią być z nią jak najdłużej, delektować się wspaniałym aromatem i smakiem. Tak na prawdę nie ma znaczenia czy na miejscu czy na wynos. Lubisz ją a ona to uczucie odwzajemnia. Jednak czy ta sympatia jest odwzajemniona jeśli chodzi o recykling?

Kawa – lubisz ją. Odpady też?

Kawa to już ikona naszych czasów. Każdy z nas powinien znać co najmniej kilka dobrych kawiarni w swoim mieście. Zwłaszcza tych z powszechnie cenionym i szanowanym logo oraz „lanserskimi” kubkami na wynos. Jeśli z jakiegoś powodu zdecydowaliśmy się już zostać w środku, to ważne by mieć pod ręką książkę lub gazetę. Treść jest w zasadzie nie ważna, nawet lepiej gdy ta będzie w innym języku. W obecnej kulturze kawy chodzi głównie o siedzenie, siedzenie i siedzenie.

Kultura, „lans” czy prawdziwa miłość do czarnego trunku. To wszystko jest nie istotne bo chciałbym skupić się na czymś innym niż degustacja kawy. Chodzi o problem kubków z których tak ochoczo raczymy nasze podniebienia małą czarną czy pospolitą latte. Czy one w ogóle nadają się do recyklingu?

Różnie z tym bywa. Oczywistą rzeczą jest to, że plastik czy styropian to zupełnie inna bajka jeśli chodzi o ponowne przetworzenie. Jednak jak się okazuje problemem są również kubki z pozoru papierowe. Tutaj już sprawa się zaczyna komplikować i przyznam, że wcześniej nie zwracałem na ten fakt uwagi. Celuloza celulozie nierówna i wszystko zależy od podejścia kawiarni czy raczej dystrybutora papierowych kubków od którego sprzedający nam poranną aromatyczną kawę kupują/dostają nasze problematyczne kubasy.

Część papierowych kubków pokryta jest warstwą polietylenu, która czyni papierowy kubek wszechstronnym. Do tego dochodzą problemy z klejami czy atramentami. Jednak jeśli chodzi o ten nieszczęsny i tajemniczy kubas z polietylenu to niezależnie czy wlejemy do niego coś gorącego czy skrajnie zimnego to będzie on zawsze działał i to działał dobrze. Optymistycznym jest to, że sytuacja zaczyna się poprawiać. Polietylenowa tandeta jest wypierana przez coś co można przetworzyć. Nie jest źle i nadal możemy w spokoju i z czystym sumieniem raczyć się naszymi ulubionymi kawami. Jednak jeśli chcemy być jeszcze bardziej pewni, że nasze upodobanie do symbolicznej małej czarnej nie zagraża całemu światu Armagedonem, możemy przeczytać garść ciekawostek oraz szczyptę ekologicznych tricków.

Tagi: kawa, recycling, odpady, kubek.