Jadłem ją nie raz w Paryżu. Podaje ją większość restauracji mniejszych i większych. Można ją zjeść, w co drugim bistro. W Paryżu, dla przeciętnego Francuza nie jest niczym nadzwyczajnym. Dla mnie była. A mowa o confit de canard, czyli w wolnym tłumaczeniu konfiturze z kaczki.

Nic nadzwyczajnego, a jednak. Bo jeśli ktoś zrobiłby ankietę wśród Polaków na temat kaczki robionej przez mamę, to więcej niż połowa, powiedziałaby, że kaczka kojarzy im się z suchym, raczej wiórowatym mięsem – smacznym a jednak suchym.

Zupełnie inaczej sprawa się ma z confit de canard, bo tu mamy do czynienia z mięsem rozpływającym się ustach, przepysznie soczystym i miękkim. Poezja smaku. Nic dodać. Nic ująć. Czym jest konfitura z kaczki? Jak ja przygotować? Przepisu szukałem długo. Znajoma od wielu lat mieszkająca w Paryżu, twierdziła, że sekret tkwi w specjalnym macerowaniu nóżek kaczych. Macerowanie, sprawa niezwykle ważna, ale nie jest tajemnicą confit. Sekret odkryłem jakiś czas temu, dzięki książce Grzegorza Łapanowskiego “Smakuje”. Otóż konfitowanie to nic innego, jak bardzo wolne duszenie dzikiego ptactwa w ich własnym tłuszczu. A poniżej przedstawiam przepis na przepyszne i niezawodne nóżki kacze, czyli “Le confit de canard”.