Co zwy­kle ma na myśli osoba wypo­wia­da­jąca takie słowa? Co ozna­cza „czło­wiek”? I dla­czego tak czę­sto to słowo staje się syno­ni­mem jakiejś sła­bo­ści? Osta­tecz­nym jej usprawiedliwieniem?

To oczy­wi­ste, że w takim kon­tek­ście czło­wiek zawsze ozna­cza istotę nie­ide­alną, zagu­bioną w dzi­siej­szym świe­cie (który sam stwo­rzył), nie­zdolną do dzia­ła­nia w spo­sób kon­se­kwentny, osią­ga­nia zało­żo­nych celów czy dotrzy­ma­nia zło­żo­nych obietnic.

Czło­wiek, naj­wyż­sze osią­gnię­cie ewo­lu­cji, w któ­rego rękach leżą losy świata. Naj­in­te­li­gent­niej­sza istota żyjąca na ziemi, kon­se­kwent­nie pod­ci­na­jąca gałąź, na któ­rej sie­dzi. W końcu wie lepiej niż pra­cu­jący latami naukowcy co jest dobre, cho­ciaż w spo­rej czę­ści czas wolny spę­dza na oglą­da­niu zdjęć zabaw­nych kotów, a nie stu­dio­wa­niu nauk ścisłych.