Ostatnio pisałam o jeszcze jednym temacie, którym mieliśmy się zająć. Mianowicie o wolontariacie.

Cieszę się, że ta kwestia też została poruszona w tym Tygodniu, innym niż wszystkie. Moim zdaniem nie wywieranie negatywnego wpływu na środowisko z jednoczesnym wywieraniem pozytywnego na swoje otoczenie świetnie do siebie pasują.

Przewodnik zachęca do wzięcia udziału w jednym z zaproponowanych wydarzeń. Wachlarz opcji jest szeroki: od małych kroków jak np. podpisania petycji, która odpowiada naszym przekonaniom przez wspomożenie Banków Żywności po wsparcie finansowe jakiejś organizacji. Chętnych do zaangażowanego działania odsyła do Centrum Wolontariatu, które gromadzi mnóstwo informacji na ten temat i pozwala dostosować czyjąć chęć z potrzebą drugiego. Jest nawet opcja dla tych, którzy nie mają za wiele czasu, mianowicie e-wolontariat. Dla mnie nowość. Chodzi o wolontariat zdalny, przy tłumaczeniach, pisaniu artykułów, tworzeniu grafiki, robieniu zdjęć, itp.

Jeśli chodzi o mnie, to chciałabym napisać, że nie mam czasu na wolontariat, bo mam dziecko, męża, górę prania, zmywania i metry podłogi do mycia. Ale pewnie każdy kto ma więcej na głowie (jak choćby więcej dzieci) popatrzy na mnie pobłażliwie. W końcu rzeczywiście dziecko jest jedno, do tego bardzo miłe i zdrowe. Wiem, że nie będę miała już tyle czasu co kiedyś, ale wiem też, że mogę mieć go przez kolejne lata jeszcze mniej. Może więc warto, żebym coś zagospodarowała także dla innych?

Moją wersją tego zadania jest zatem postanowienie zwielokrotnienia odwiedzania pewnej starszej znajomej z którą zaprzyjaźniłam się jeszcze przed maturą. Jest to samotnie mieszkająca (ale pod czułą i czujną opieką córki) Pani w podeszłym wieku, która z domu wychodzi kilka razy w roku a mimo to nie traci pogody ducha, ma poczucie humoru i jest na bieżąco ze wszystkimi informacjami z kraju i ze świata. Skarbnica wiedzy i historii sprzed, w trakcie i powojennych. Prawdziwa księga do czytania.

Aprillis