Takie modne warzywo… Tyle pozytywnych właściwości… A tak bardzo mi nie smakuje… Zraziłam się po super-modnych i w wielu miejscach zachwalanych chipsach jarmużowych, które były najbardziej kapuścianą rzeczą jaką w życiu jadłam. Były bardziej kapuściane od kapusty.

Być może trafiłam wtedy na jarmuż „sprzed przymrozków”, bo taki podobno ma bardziej kapuściany smak… Nie wiem, w każdym razie ten eksperyment zniechęcił mnie do tego warzywa na dłuuuugi czas. Aż do jednego spotkania, podczas którego skusiłam się na pyszne Green Smoothie, w którym jednym z głównych składników był jarmuż. Był to moment przełomowy, warzywo to powróciło do mojej diety.

A dlaczego w ogóle warto dać mu drugą szansę?

- jarmuż jest bogaty w karotenoidy (beta-karoten, luteinę);
- zawiera wiele witamin, np. wit. C, K, A;
- jest bogatym źródłem wapnia i żelaza;
- zawiera dużo sulforafanu – związku chemicznego posiadającemu silne działanie przeciwnowotworowe;
- jarmuż posiada też właściwości antyoksydacyjne, czyli pomaga walczyć z wolnymi rodnikami – ma to pozytywny wpływ na zdrowie i wygląd (dłużej jesteśmy piękni i młodzi ;)).

Jarmuż to warzywo typowo jesienno-zimowe i to właśnie w tym okresie najlepiej po nie sięgać. Pod względem wartości odżywczych świetnie zastąpi owoce i warzywa, na które kończy się sezon. Niestety pomimo panującej mody – nie jest to produkt bardzo popularny, dlatego nie wszędzie go znajdziemy. Ja najczęściej widuję go w Realu (500 g za 5 zł), a jakiś czas temu fit-blogosfera cieszyła się z jego obecności w Biedronce (tam widziałam go tylko raz i to już dawno – ale moja Biedronka nie jest najlepiej wyposażona). Jarmuż po zakupie przechowujemy w lodówce w dziurkowanej folii (ten który ja kupuję jest już tak zapakowany) lub owinięty wilgotną ściereczką, najlepiej spożyć go w ciągu 2 – max. 3 dni.

Tagi: jarmuż, zdrowie, warzywo, witaminy, szczawiany.