Zanim na pierwszym USG zobaczy się bijące serce, zanim w ogóle uświadomi się, że można mieć dziecko, ma się czasem pewne wyobrażenia o swoim przyszłym dziecku idealnym. Nasze przyszłe dziecko na pewno będzie uśmiechnięte – jak to na reklamie pieluch, nie będzie płakało bez powodu, będzie w nas budziło same pozytywne emocje i będzie pięknie jadło. Będzie otwierać buzię na każde nasze „aaaaa”, nie będzie zaśmiewało się plując marchewką z ziemniaczkami na wszystkie strony. A jak będzie większe, to zawsze będzie wybierało najzdrowsze kąski z talerza. Naturalnie, żadnych słodyczy do osiemnastki. Z tym bagażem niekoniecznie uświadomionych oczekiwań rodzi się nowy człowiek. Człowiek, który od początku życia jest inny niż nasze wyobrażenia.

Na początku jest w miarę prosto, bo wiadomo, że dziecko je mleko. Potem przychodzi czas na „rozszerzanie” diety i zaczyna się robić wesoło. Wspólne jedzenie może być powodem do prawdziwej radości i takiej absolutnie ironicznej „radości”. Z naszych obserwacji wynika, że jest kilka chwytów, które skutecznie zabiją w dziecku duszę smakosza. Jeśli więc marzycie o dziecku niejadku to:

1. przerywajcie najlepszą zabawę faszerując dziecko jedzeniem

Najczęstsza scenka z placu zabaw wygląda mniej więcej tak: dziecko (wiek bez znaczenia) zawzięcie grzebie w piachu, ewidentnie próbując dokopać się do jądra ziemi i wtedy ręka karmiciela z zaskoczenia pakuje mu do ust banana/jogurt/pączka (niepotrzebne skreślić). Mały człowiek niezupełnie rozumie, co się dzieje, więc łyka kawałek i wraca do zabawy. Po kilku chwilach ręka znowu próbuje wpakować coś do ust. Wtedy dziecko zwykle strasznie się złości i wcale nie ma ochoty jeść. Do akcji wkracza więc język, który cedzi: „jeszcze gryza, przecież ty nic nie jesz”. Takie przerywanie świetnej zabawy jedzeniem skutecznie buduje obraz posiłków jako najgorszego zła psującego każdy misternie ułożony plan.

2. porównujcie swoje dziecko do innych

Nic przecież nie działa na nas bardziej motywująco niż porównanie do innych. Szczególnie do rodzeństwa. Uwielbiamy przecież słuchać o tym, jak świetnie sobie radzi nasza siostra i jaki zaradny jest nasz brat, albo sąsiad, albo kolega z klatki obok. Z jedzeniem jest tak samo. Nie dość, że dziecko będzie jadło z poczucia winy (bo matka i ojciec znowu są ze mnie niezadowoleni), to każdy posiłek będzie skutecznie rozwalał więź z rodzeństwem (muszę to jeść, bo nie będę gorszy od niej).

Tagi: niejadek, dziecko, jedzenie, rodzice, warzywa.