Sól obok cukru to chyba najbardziej problematyczny produkt we współczesnym sposobie żywienia. Temat soli postanowiłam bardziej zgłębić ponieważ sama mam z nią ogromny problem. Sole wszytko i to kilogramami. Potrawy, które dla innych są przesolone do tego stopnia, że są niejadalne, ja zjadam bez problemu. W ogóle jestem typem, który przyprawia wszystko i wszystkim w ilościach hurtowych. Postanowiłam to zmienić zaczynając od ograniczenia soli.

Zapotrzebowanie na sól (czyli chlorek sodu) dla dorosłego człowieka wynosi 2-3 gramy. Nie należy przy tym zapominać, że sól, co zapewne każdy z was już wie, znajduje się naturalnie w wielu produktach roślinnych i zwierzęcych, jest też dodawana przez producentów żywności prawie do każdego wyrobu (oprócz tego, że nadaje słony smak, to jeszcze działa konserwująco). Jakby tego było mało to jeszcze my często używając jej jako przyprawy dodatkowo doprawiamy nią potrawy.

Większość produktów naturalnych (nieprzetworzonych) zawiera mało soli i to na takie produkty powinniśmy stawiać w naszej diecie. Przetworzona żywność zawiera mnóstwo soli. Szczególnie powinniśmy unikać produktów typu: wędzone ryby, kiszonki, ketchup, sery żółte, wędliny, konserwy, chipsy i inne słone przekąski.
Ubogie w sól są na przykład owoce, warzywa czy chude mięso.

Nadmiar soli może przyczynić się do :

- nadciśnienia (dlatego panuje przekonanie, że niskociśnieniowcy (np. ja:)) mogą bezkarnie solić. Niestety istnieje ryzyko, że wpadniemy tutaj w pułapkę i zaczniemy solić bez opamiętania (jak np ja :)),
- chorób układu krążenia, a nawet zawału,
- osteoporozy,
- raka żołądka,
- ponadto sól zatrzymuje wodę w organizmie co z kolei powoduje powstawanie nieestetycznych obrzęków i cellulitu pochodzenia wodnego.

Tagi: sól, przyprawa, ograniczać, chlorek sodu.