Po narzekaniu na brak czasu na drugim miejscu narzekamy na brak pieniędzy. A może na odwrót? Znamy paradoks czasu. W odbiorze tej obiektywnej rzeczywistości (24 godziny na dobę) jesteśmy często skrajnie subiektywni. W gruncie rzeczy stwierdzenie „ciągle nie mam czasu” jest zwodzeniem samego siebie lub dobrą wymówką. Zwykle mamy czas na to, na co chcemy go znaleźć. Reszta to kwestia dobrej organizacji, w tym także umiejętność mówienia „nie” różnym aktywnościom.

A w odniesieniu do pieniędzy? Pieniądze (w tym także angielskie money) to rzeczownik niepoliczalny. Może dlatego ciągle nam ich brakuje (: Mniej lub bardziej wszyscy borykamy się z BRAKIEM pieniędzy, choć jakże często chodzi nie tyle o brak rzeczywisty, lecz nasze WYOBRAŻENIE braku. To wyobrażenie kształtuje się w zderzeniu z powszechną konsumpcją. Nigdy nie będziemy mieli wystarczająco dużo pieniędzy, aby mieć wszystko to, co w reklamie przedstawia nam się jako pociągające, wartościowe, dobre dla nas i naszej rodziny.

Droga do prostego życia bardzo długo była dla nas procesem „wyleczenia” się z wszystkich zakodowanych pragnień o materialnym dobrobycie, który został nam przekonująco obiecany (wszak to tylko kwestia czasu, dobrej pracy i zdolności kredytowej), a wymagał tylko jednej rzeczy – więcej pieniędzy.

Tagi: pieniądze, czas, konsumpcjonizm, życie.