Przez kilka ostatnich lat Hala Koszyki straszyła. Niczym upiór, plac budowy w centrum miasta, bezduszny i smutny. Jeszcze kilka lat temu żyła swoim dawnym, PRL-owskim życiem. Można było kupić dobrze i bez szumu supermarketowych megafonów. W tym roku wiosną urodziła się na nowo, ku mojemu i wielu mieszkańców Stolicy zadowoleniu.

Zjeść i kupić można dużo lepiej niż poprzednio. Jest bistro i kawa i ciasto domowe. Są przekąski i wino. Jest dobrze, swojsko, bez zadęcia. Piękna architektura, a raczej jej resztki, pośród placu budowy. Zielony powiew i duch zdrowego jedzenia. Naprawdę jest dobrze.

A kupić można nie tylko ekologiczne owoce i warzywa. Są tu stoiska z humusem, pastami, ekologicznymi przetworami z Sycylii, domowymi wypiekami. To dzięki koszykom poznałem smak wybornego dżemu mandarynkowego, prosto z Sycylii, z ekologicznych upraw. Cena nie zachwyca, ale smak jest naprawdę nieziemski. Na tym samym stoisku kupiłem również kompletnie nie banalne Chianti, który nigdy nie widziało tego, które jest nam znane i powszechne na półkach sklepowych.

Wróciłem do domu z winem, konfiturą z mandarynek, pomidorami malinowymi, klasyczną sałatą i pierwszymi w tym roku zielonymi szparagami. Młodymi, nie przerośniętymi, co w przypadku tego warzywa jest niezmiernie ważne. I tak powstał pomysł na moja pierwsza w życiu tartę szparagową z tymiankiem cytrynowym z własnego ogródka.

Tarta z zielonymi szparagami

klasyczne ciasto na tarte powstałe jedynie z masła i maki pszennej.

szparagi x 7 (obcięte od dołu mniej więcej na wysokości 2/3)

masa

dwa całe jajka