Muszę przyznać, że kiedyś nie wierzyłam w to, że kiszonki mogą być zdrowe. Tak na chłopski rozum – uznawałam je za produkt przetworzony, więc wydawało mi się, że np. kiszone ogórki muszą mieć mniej pozytywnych właściwości niż ogórki świeże.

Od pewnego czasu wiem już, że byłam w błędzie i że kiszonki powinny pojawiać się w naszej diecie. Szczególnie teraz – kiedy wybór świeżych warzyw z pewnego źródła jest znacznie mniejszy niż latem.

Kapusta kiszona czy kwaszona?

I znowu – przez dłuuugi czas myślałam, że to to samo. Dopiero niedawno dowiedziałam, że to dwie zupełnie różne rzeczy, w dodatku tylko jedna z nich jest zdrowa.

Kapustę kwaszoną uzyskuje się poprzez zalanie poszatkowanej kapusty octem spirytusowym, a następnie dodaniu do niej takich rzeczy jak cukier, sól, przyprawy, czasami środki konserwujące. Nie powstaje ona w procesie naturalnej fermentacji, dlatego nie posiada żadnych pozytywnych właściwości jakie posiada kapusta ukiszona w sposób naturalny. A naturalny to taki, w którym za kiszenie kapusty odpowiadają bakterie mlekowe. Niestety ten drugi sposób trwa dłużej (ok 2 tygodnie) i co za tym idzie, dla wielu producentów jest nieopłacalny. Dlatego też taką kapustę trudniej znaleźć w sklepach.

A jak je odróżnić? Chociażby po kolorze. Kapusta kwaszona zazwyczaj jest bardzo jasna, prawie biała, a w jej zapachu można wyczuć ocet.

Kapusta kiszona jest bardziej żółta – im dłużej fermentuje tym ten kolor jest ciemniejszy. Ma również inny zapach, ale to już pewnie trudniej nam ocenić, bo mało kto wie jak pachnie kwas mlekowy.

Tagi: kapusta kiszona, kapusta kwaszona.