Wróciłem właśnie z amerykańskiej Luizjany, gdzie na bagnach podglądałem moje ulubione gadziny, węże, których jest tam zatrzęsienie każdego rodzaju. To akurat zdjęcia z Barataria Preserve – bardzo fajne miejsce, zarówno dla tych, którzy chcą pierwszy raz zetknąć się z bagiennym terenem, jak i dla tych, którzy lubią przejścia poza szlakiem (rangerzy niezbyt przychylnie na to patrzą, ale zgody mieć nie trzeba).

michniewicz.blog.onet.pl

Żeby było jasne, nie polecam łapania węży w dziczy nikomu, o ile nie zna się na rzeczy i nie wie, jak to się robi bezpiecznie. Po tym obligatoryjnym ostrzeżeniu, do rzeczy.

Podczas treku na ścieżkę wypełzł sporej wielkości gad (1,2-1,4m, wbrew powszechnej opinii to już sporo jak na węża) i w celu bliższych oględzin i dokumentacji, podjęliśmy decyzję, żeby go schwytać.

Jeśli się dobrze przyjrzycie zdjęciu poniżej, zobaczycie, że wąż lekko zahaczył mnie zębem po wierzchu dłoni. To jest zawsze sytuacja potencjalnie bardzo groźna, bo trudno ocenić, co to za gatunek. Proszę, sami sprawdźcie. Czy był to TEN czy TEN? Pierwszy, oprócz bólu spowodowanego samym ugryzieniem krzywdy Wam raczej nie zrobi. Drugi wstrzykuje w jadzie cytotoksyny, a to się może skończyć różnie (choć akurat w podanym przykładzie raczej nie śmiercią).

michniewicz.blog.onet.pl

I teraz: po pierwsze, jak rozpoznać, czy wąż był jadowity, a po drugie – co zrobić po ugryzieniu?