Nie od dziś cho­dzi mi to po gło­wie, więc może pora się nad tym w końcu pochy­lić (cho­ciaż może to nie­for­tunne okre­śle­nie w tym kon­tek­ście). A cho­dzi, jak być może tytuł wskaże, o cie­le­sność i seks oraz to co robi z nimi dzi­siej­sza popkultura.

Od zawsze ciało i cie­le­sność były koja­rzone ze wszyst­kim co naj­gor­sze. Każdy grzech pocho­dził od żądz cie­le­snych czy to było obżar­stwo, czy też nie­czy­stość. No i jakże pora­dzi­li­śmy sobie z tą ‚nie­czy­sto­ścią’? Otóż nie pora­dzi­li­śmy sobie. Ciało pozo­stało ‚złe’ a na doda­tek stało się zabawką.

Wstyd nie pozwa­lał nam i cią­gle wielu z nas nie pozwala o tym mówić. Wstyd budzi śmiech, u nas. Mecha­nizm obronny. Baga­te­li­zo­wa­nie trud­nej kwe­stii, obra­ca­nie jej w żart, coś zabaw­nego, coś oczy­wi­ście nie­waż­nego. Skoro sami się z tego śmie­jemy dla­czego inni mie­liby się nie śmiać?

Zba­ga­te­li­zo­wa­li­śmy ciało. Nie pozby­li­śmy się prze­ko­na­nia o tym, że jest złe. Co wię­cej, uczy­ni­li­śmy z niego narzę­dzie zła. Zwie­rzę­cych, cho­rych żądz pro­wa­dzą­cych do naj­gor­szych z moż­li­wych zbrodni. Każdy stał się poten­cjal­nym prze­stępcą lub poten­cjalną ofiarą. Obse­sja na punk­cie pedo­fi­lii dopro­wa­dziła do uczy­nie­nia z dzieci poten­cjal­nych obiek­tów sek­su­al­nych, a każdy czuły gest wobec dziecka stał się poten­cjal­nie ‚nieczysty’.