Przedstawiam Wam kolejny wpis gościnny, tym razem od drugiej trenerki warsztatów Life Architect – Magdaleny Hamer. Magda napisała artykuł o głębokiej asertywności i o tym, dlaczego stereotypowe podejście do tego pojęcia utrudnia ludziom nauczenie się postawy asertywnej.

Według klasycznego rozumienia asertywności, którego boom panował w Polsce w latach dziewięćdziesiątych, jedną z najważniejszych umiejętności, było mówienie „nie” oraz walka o swoje prawa.

Co to jednak za życie, gdy w kontaktach z innymi na wstępie podejrzewamy ich o niecne zamiary, szykujemy się na odpór ataków lub fortyfikujemy granice? Wyrażamy swoje opinie głośno i wyraźnie, choć w głębi serca boimy się, czy oby na pewno wypada, mamy poczucie winy.

Czy nie lepiej byłoby zachowywać się swobodnie, z lekkością dbać o swoje potrzeby i granice a zarazem szanować innych? W końcu przyjemnie jest szybko rozwiązywać konflikty i cieszyć się wzajemnym kontaktem.

Przede wszystkim dobrze wiedzieć, że w asertywności słowa i techniki to nie wszystko, ponieważ ludzie wyczuwają Twoje intencje. Czy traktujesz ich, jak równych sobie, jako mniej ważnych, albo wręcz odwrotnie, bardziej od Ciebie dojrzałych – podświadomie wyczują to. Będą postrzegać Cię w określony sposób, nawet, jeśli nie wiedzą dlaczego. Twoje zachowanie samoistnie dopasowuje się do intencji. Gdy intencja jest pozytywna, łatwiej o przyjazne zachowanie drugiej strony.