Wchodzę tym postem w kompetencje Filozofii Jazdy, ale wierzę, że mi wybaczy, bo nasza grupa odbiorców raczej nie pokrywa się w 100% i może nie naprodukuję się tutaj tak całkiem na marne…A nie mogę się powstrzymać, naprawdę. Kiedyś zawzięcie wszystkich przekonywałam, że nigdy nie wsiądę za kółko bo to nie dla mnie, bo jestem zbyt nerwowa, bo to dla mnie czynność nie do ogarnięcia, bo w ogóle mnie to nie kręci itp…. Głupia byłam, ot co. Dziś bez prawa jazdy nie wyobrażam sobie życia i znam kilka osób, których historia jest dokładnie taka sama jak moja :)

1. Prawo jazdy jest potrzebne w karierze zawodowej – nieważne czym się zajmujesz, w każdej pracy może się ono przydać. I to jest powód dla którego ja zdecydowałam się jednak wbrew swoim przekonaniom zrobić prawko – było ono moim warunkiem awansu, a później otworzyło mi drogę do innego stanowiska pracy.

2. Niezależność to podstawa – drętwieję na dźwięk słów „nie robię prawka, bo mój Misio ma, więc mi nie jest ono potrzebne”. O ludzie. Ten Misio może Cię pewnego dnia opuścić, nic nie jest w życiu zagwarantowane, a już na pewno nie wieczna miłość do grobowej deski. Misio może też zachorować, złamać rękę lub nogę i wtedy to on będzie potrzebował Ciebie w roli kierowcy. Ogólnie – nie licz na Misia, jedyną osobą, na którą możesz liczyć ZAWSZE jesteś wyłącznie ty sama – piszę do kobiet, bo z ust facetów nigdy nie słyszałam tego głupiego argumentu.

Tagi: prawo jazdy, kierowcy.