Wszyscy zbierają jakieś punkty. Z różnych powodów: a to na stacji benzynowej zostaną obdarowani jakąś kartą klienta, a to w kawiarni, ktoś im wciśnie do reki kartonik z miejscami na stempelki, a to w sklepie pani zachęci do przyjęcia takiej karty, która upoważnia do zbierania punktów, które dają duże korzyści. A jak już się tą kartę ma, to się zbiera, bo szkoda, żeby się taka karta zmarnowała.

Jednak zbieranie punktów nie dotyczy wyłącznie sytuacji codziennych i przyziemnych. Zbieranie punktów wkroczyło (i to już jakiś czas temu) na salony. Zbiera się zatem punkty na uczelniach, głównie za publikacje. Im więcej się punktów uzbiera, tym lepiej dla uczelni, bo im więcej uczelnia ma punktów tym większe ma szanse na uzyskanie funduszy. Oczywiście sprawę znamy bardzo pobieżnie, bo nie przeczytaliśmy ani ministerialnych rozporządzeń regulujących te kwestie, ani nawet nie przebrnęliśmy przez listę czasopism punktowanych; ale w całej sprawie jest coś urzekającego a jednocześnie przerażającego, dlatego o niej dzisiaj napomykamy.

Tagi: Platon, Arystoteles, punkty, karty lojalnościowe, artykuły.