POLSKA KOLEJ – aż ciężko uwierzyć, że kiedyś te słowa brzmiały dumnie, a zawód kolejarza był zawodem społecznego zaufania. Niedawno miałem okazję się przekonać, jak jest dziś.

W skrócie, moja przygoda wyglądała tak, że zakupiłem bilety na określoną godzinę, jednak przy ich kontroli okazało się, że to nie te i trzeba dopłacać. Na zadane przeze mnie pytanie „A bierzecie państwo odpowiedzialność za swoich pracowników” usłyszałem odpowiedź, że kasjerzy, to nie są ich pracownicy. Dopłaciłem, a po odejściu konduktorki dowiedziałem się od współpasażera, że on kilka godzin wcześniej przeżył awanturę, bo miał „zły” bilet, bo zapłacił więcej (opłacił pociąg droższy na całej trasie, choć zaczynał tańszym- tak też nie wolno). Skoro już jestem przy pretensjach, to dodam, że ogrzewanie nie działało, bądź było celowo wyłączone. To wszystko podczas dwugodzinnej podróży- nawet nie chcę myśleć, co by było, gdybym chciał podróżować polską koleją częściej.

Kolej jest obok służby zdrowia największym pogrobowcem komunizmu. Zmiany są pozorne, własność nadal jest w rękach państwa. Za to odpowiedzialność się ślicznie rozmyła- wystarczyło się podzielić. Jak to jest, że sowicie opłacani włodarze firm kolejowych, nie zauważyli przez ćwierć wieku prostego faktu: Od czasu przemian, ludzie posiadają wybór. Samochód stał się dobrem powszechnym, a do tego doszła komunikacja prywatna. O klienta trzeba walczyć, a kolej zadbała jedynie o pasażerów Inter City. Do całej reszty zwraca się tak, jakby im łaskę robiła.

Tagi: PKP, pociąg, podróż.