W sierpniu 1942 roku Winston Churchill złożył Stalinowi wizytę na Kremlu. Prowadzono wówczas rozmowy na temat dalszego kontynuowania wojny. Przywódcy nie mogli jednak dojść do porozumienia, a rozmowy „nie kleiły się”. Postanowiono przypieczętować antyniemiecki sojusz…. wspólną biesiadą!

W apartamentach generalissimusa odbyła się nocna „impreza” z udziałem Churchilla, Stalina i Mołotowa. Początkowo do pomysłu sceptycznie nastawiony był podsekretarz stanu w brytyjskim MSZ Alexander Cadogan towarzyszący Churchillowi podczas wizyty w Moskwie. Sekretarz napisał w swoim dzienniku: „Trudno sobie wyobrazić większą okropność niż bankiet na Kremlu, ale chcąc nie chcąc trzeba to przetrzymać”. Anglik szybko jednak zmienił zdanie.

Churchill zjawił się na Kremlu o siódmej wieczorem i rozmawiał ze Stalinem do pierwszej w nocy. Cadogana wezwano do apartamentów Stalina nad ranem, ponieważ o czwartej na premiera Anglii miał czekać samolot.