Czy próba naprawienia systemu publikacji uratuje naukę czy ją pogrąży? O rejestracji wstępnej słów kilka.

Drogi czytelniku/czytelniczko- jesteś naukowcem. Stawiasz hipotezę. Przeprowadzasz eksperyment i analizujesz wyniki. Wyniki pokazały, że miałeś rację – zostało dokonane (mniejsze lub większe) odkrycie naukowe. Piszesz artykuł, wysyłasz do publikacji i voila – wiedza naukowa została poszerzona o Twoje znalezisko.

Co jednak dzieje się, gdy wyniki nie potwierdziły hipotezy?

Obecnie, większość poważanych czasopism jest nastawiona na publikowanie badań oryginalnych i tych z wynikami pozytywnymi. Na opublikowanie tzw. negatywnych wyników masz nikłe szanse, a bez publikacji – stracisz pracę (według wymownej zasady “publish or perish”- publikuj albo giń).
Negatywny wynik to porażka naukowa.

Dziura w systemie

Nie ma się co jednak martwić – nie wszystko jeszcze stracone! Nikt przecież jeszcze nie wie o Twoim badaniu. Przed wysłaniem badania do czasopisma możesz zmienić hipotezę tak, by pasowała do wyników. Możesz też analizować wyniki tak długo, aż – przez przypadek – wynik testu statystycznego pokaże wynik istotny (co stanie się prędzej czy później). Możesz także wybrać tylko te interesujące wyniki i przemilczeć te, które się nie powiodły (z ang. “cherry picking” – wybieranie wisienek). W skrajnym przypadku obecny system pozwala Ci także zmanipulować dane lub je zmyślić. Paru znanych psychologów, takich jak Dederik Stapel, Dirk Smeesters czy Marc Hauser dopuściło się oszustwa naukowego – i nie są to wyodrębnione przypadki (rekord 183 artykułów poddanych retrakcji – wycofaniu – należy do pana Yoshitaki Fujii).