Tak, zdaję sobie sprawę z dziwaczności tytułu. To tak, jakbym napisał „uwaga na życie” lub „uwaga na pogodę”. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że chodzi mi o samo słowo „moralność”, a raczej o sposób jego używania, czy też nadużywania.

Każdy ma prawo do oceny moralnej swojego i cudzego postępowania. Powiem więcej: Czy tego chcemy, czy nie, taka ocena następuje- stąd bzdurą jest na przykład ściganie prawne za moralność, bądź niemoralność, cokolwiek by to znaczyło. Zwłaszcza, że moralność jest jak dupa (każdy ma swoją). Skoro nie ma ujednoliconych zasad, nie można mieć pretensji, że ktoś ich nie przestrzega, a tym bardziej nie można za to karać (w sensie prawnym). Stąd wywodzi się zasada, że „co nie jest zabronione, jest dozwolone”. To są swobody wynikające z indywidualnego charakteru moralności. Ta duża dowolność niesie za sobą jeszcze inną konsekwencję- to brak mocy prawnej moralności.

Nie ma czegoś takiego, jak „PRAWO MORALNE”. To kolejny zwrot w moim katalogu zwrotów ostrzegawczych (obok słowa „zapewne”, „nakaz sumienia”, czy „odpowiedzialność przed Bogiem lub odpowiedzialność przed historią”). Gdy ktoś go używa, mam natychmiastowe podejrzenie, że ta osoba ma nieczyste intencje, że chce usprawiedliwić jakieś niezgodne z prawem zachowanie. Jeżeli ktoś mówi, że ma moralne prawo coś zrobić, moja ostrożność się zwiększa, bo spodziewam się, że to „coś” będzie łamać normy prawne lub co najmniej społeczne. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że taki czyn niesie za sobą skutki prawne (w szczególności ryzyko wszczęcia postępowania karnego) albo społeczne (ryzyko ostracyzmu, odrzucenia przez jakąś grupę społeczną).

Wbrew temu, co twierdzą miłośnicy przekonań własnych, przeciwstawianie „moralności” prawu stanowionemu nie jest zwykłym starciem dwóch poglądów, gdzie jedno przekonanie jest w opozycji do drugiego, przy czym oba są równocenne. Wyobraźmy sobie ruch drogowy w Warszawie. Co by się stało, gdybym nagle przybył z Irlandii i zaczął jeździć lewą stroną twierdząc, że tu jest kwestia konfliktu dwóch równorzędnych przekonań (o wyższości ruchu lewo- lub prawostronnego). Nie sądzę, by trzeba było długo czekać na tragedię.

Każdy, kto zamiast prawa stanowionego stosuje swoją moralność, musi się liczyć z tym, że doprowadzi do katastrofy nawet, jeżeli nie ogarnia sensu wprowadzenia danego prawa. Oszust podatkowy przyczynia się n.p. do zawalenia systemu edukacji, obrony, czy bezpieczeństwa, które się utrzymują z podatków.

Tagi: moralność, prawo, polityka, postępowanie, prawo moralne.