W historii PRL było wiele spektakularnych ucieczek obywateli „najweselszego baraku w socjalistycznym obozie” poza jego granice. Uciekinierom nie było jednak do śmiechu i zamiast radować się socjalizmem, woleli wybrać „trudną wolność” w Europie Zachodniej. Uciekali więc cywile, wojskowi, kobiety i dzieci. Jak kto mógł: pieszo, samochodem, szybowcem, samolotem, pociągiem lub statkiem… Wszystkie drogi prowadziły na zachód, a każdy sposób ucieczki był dobry. Byle skuteczny.

Marynarka wojenna PRL

W podobny sposób myśleli marynarze z okrętu wojennego ORP „Żuraw”. Wybrali wolność w Szwecji. Pewnego dnia bowiem, postanowili porwać okręt i uciec z PRL-u. Powodów, aby to zrobić mieli aż nadto. Lata powojenne to dla polskiej marynarki trudny i zły okres. Na wybrzeżu władzę przejęła radziecka misja wojskowa na czele z kontradmirałem Nikołajem Abramowem, który został dowódcą polskiej Marynarki Wojennej. Zaczęły się czystki wśród marynarzy. Można było iść z prądem, albo spróbować ucieczki. Marynarze z ORP „Żuraw” wybrali to drugie.

„Żuraw” był jednostką typu „Jaskółka” zbudowaną jeszcze przed wojną, w latach 20. Po kampanii wrześniowej okręt przejęli Niemcy. W Kriegsmarine pływał jako „Oxhoft”. Przetrwał wojnę i w styczniu 1946 roku trafił z powrotem do polskiej marynarki. Początkowo „Żuraw” służył w Szczecińskim Obszarze Nadmorskim pełniąc funkcję okrętu hydrograficznego i pracując dla Biura Hydrograficznego Marynarki Wojennej. Pomagał wytyczać nowe szlaki żeglugowe i oczyszczał morze z min. Załoga okrętu przeprowadziła udaną akcję ratunkowa, w której uratowano kilku rybaków z tonącej na morzu łodzi. Za tę akcję ORP „Żuraw” otrzymał zaszczytne miano „Przodującego Okrętu Marynarki Wojennej”. Ale oto nadszedł dzień 1 sierpnia 1951 roku.

Bunt na „Żurawiu”

Tego dnia grupa marynarzy z okrętu hydrograficznego ORP „Żuraw” („HG-11”) zbuntowała się przeciwko kapitanowi, opanowała okręt i uprowadziła go do Szwecji. Około godziny 18.00 jednostka wypłynęła z Kołobrzegu i wzięła kurs na Gdynię. Oprócz załogi, na pokładzie znajdowała się trzyosobowa grupa pomiarowa z Szefostwa Hydrografii Marynarki Wojennej na czele z Szefem Wydziału Pomiarowego komandorem podporucznikiem Jerzym Iwanowem. W trakcie trwającej w mesie oficerskiej kolacji, trzej spiskowcy na czele których stał starszy marynarz Henryk Barańczak, wykradli klucze od schowka z bronią i około 19.00 wkroczyli do mesy. Sterroryzowali oficerów i dowódcę jednostki. Radiotelegrafiście nakazali zerwać łączność z lądem. Aresztowanych oficerów i podoficerów zamknięto w kreślarni okrętowej. Większa część załogi nie wzięła udziału w buncie, ale nie podjęła działań przeciwko spiskowcom. Marynarze zachowywali się biernie, nie chcieli mieć nic do czynienia z tym, co działo się na okręcie.

Tagi: Żuraw, porwanie, statek, PRL, Szwecja, ucieczka, Henryk Barańczak.