Czytając powieść Heleny Mniszkówny „Trędowata” zastanawiałem się, czy nie powstała ona na kanwie wydarzeń w Kolbuszowej, które znam, bo wiąże się z historią jednego z odgałęzień mojej rozległej rodziny. Dla przypomnienia dodam, akcja „Trędowatej” rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku i opisuje tragiczne dzieje miłości, „Kopciuszka” do „Ordynata”, którym na przeszkodzie stają: rodzina ukochanego, przesądy społeczne i zasady majątkowe, ustanowione w arystokratycznych rodach przy zawieraniu związków małżeńskich. Miały one na celu utrzymanie, a nawet rozszerzanie dóbr rodzinnych, a nie ich utratę lub rozdrobnienie.

Guwernantka Stefania Rudecka (cóż za podobieństwo nazwisk), niezamożna szlachcianka zatrudniona w domu hrabiny Elzonowskiej, pokochała z wzajemnością, bywającego czasem u ciotki Waldemara Michorowskiego. Waldemar był zakochany i może dlatego nie wsłuchiwał się w głosy rodziny i nie rozważał skutków swojej decyzji, dlatego przezwycięża wszystkie przeszkody i doprowadza do zaręczyn. Rodzina jednak nie zaprzestaje szykan, intryg i związanych z nimi upokorzeń Stefanii. Doprowadza to do jej choroby i śmierci w dniu planowanego ślubu. Jej śmierć, w zamyśle autorki, jest symbolem moralnego triumfu biednej bohaterki, nad magnackimi obyczajami, co czytelniczek raczej nie zadawala, tak sądzę. Najbardziej niezrozumiałe jest to, że wszystkie powieści tej autorki w 1951 roku zostały objęte cenzurą i wycofane z bibliotek. Zabawne, może chodziło o dbałość o odczucia i morale kolejnych pokoleń czytelniczek? Przecież „ordynatów” wygnano, lub sami wyjechali, o nich nie chodziło przecież cenzorom..

Historia, którą opowiem, trochę odbiega od tego schematu, ale dla odmiany jest prawdziwa i bardziej złożona. Dostrzegam w niej jednak wiele podobieństw z „Trędowatą”, choć inna jest trochę fabuła i inne zakończenie, niestety i ono nie usatysfakcjonuje czytelniczek. To, co opowiem działo się w Kolbuszowej, prywatnym mieście magnackim w tym samym czasie, co w przytoczonej powieści, która choć krytykowana, doczekała się już wielu scenariuszy filmowych i rodzimych melodramatów. Ukryję jednak tożsamość mojej bohaterki, bo pozostawiła po sobie potomstwo1 Czynię to nawet jeżeli obyczaje się już zmieniły. Dziś, co piąte dziecko rodzi się ze związku pozamałżeńskiego, nikogo zatem nie powinna ta sprawa już bulwersować. Kim są moi główni bohaterowie? To ówcześni właściciele Kolbuszowej, choć nie sam „ordynat”. Głównymi bohaterami są Karolina X i Konstanty Rucki, szwagier hr. Jerzego Henryka Tyszkiewicza, z jego pierwszego związku.

Konstanty Rucki z Małej koło Ropczyc, herbu Jastrzębiec, był właścicielem Kolbuszowej Dolnej, części majątku Tyszkiewiczów, jako spadkobierca tegoż kawałka dóbr po śmierci jego żony Klementyny z Tyszkiewiczów Ruckiej. Klementyna zmarła w Małej koło Ropczyc w czasie epidemii cholery, w wieku 27 lat, w 1831 roku (data Powstania Listopadowego, o którym też będzie mowa). Konstanty Rucki po jej śmierci nie ożenił się już ponownie, lecz romansował ze szlachcianką Karoliną X, pochodzącą ze Starego Sącza, która po śmierci jego żony przyjechała do Kolbuszowej, wraz z nim, jego córkami i jego matką. Mieszkali oni w Kolbuszowskim dworze przy ul. Kościuszki, gdzie opowieść ta, jak i jej kolejne wątki, się toczy. Dwór ten widać z głównego ronda na trasie Warszawa-Rzeszów, przed mostem w kierunku rynku, stoi na wprost tam występującego wówczas Morza Czerwonego.

(…)

Opowiadał

Adam Jan Skowroński

Tagi: Trędowata, Stefania Rudecka, Helena Mniszkówna, historia, Kolbuszowa.