Cesarz Niemiec Wilhelm II… kochał muzułmanów. Nie będziemy się tutaj spierać o to, czy rzeczywiście tak było, czy cesarz tylko udawał miłość mając na względzie cele polityczne. Nie to jest istotą naszej opowieści. Faktem jest, że Wilhelm II był zauroczony Wschodem i islamem. Z racji swoich zainteresowań nazywany był nawet muzułmańskim cesarzem Niemiec – hadżdżi Wilhelm. Ale prawdopodobnie nie byłoby to możliwe bez pewnego człowieka.

Tabula rasa.

Pod koniec XIX wieku wydawało się, ze cesarz Wilhelm II przejdzie na islam! Tak przynajmniej sądzono w Damaszku i Bagdadzie, po wizycie cesarza Niemiec w 1898 roku na Bliskim Wschodzie. Niemcy dla muzułmanów były krajem nieznanym. Ich wizerunek był, jak pisze S. McMeekin w swojej świetnej książce „Ekspres Berlin-Bagdad”: „tabula rasa” w porównaniu z Francją, czy Wielką Brytanią. Niemcy mogły być zatem uznane przez muzułmanów za… przyjaciół. Tego właśnie chciał cesarz Wilhelm II, tego chcieli niemieccy propagandziści, dziś powiedzielibyśmy – specjaliści od PR. To Niemcy miały stać się obrońcą islamu na Zachodzie, miały ratować muzułmanów przed europejskim imperializmem. Wierzył w to Wilhelm II, wierzyli muzułmanie. Wizyta Wilhelma II w 1898 roku w Turcji dała pangermanistom oręż do ręki. Rodził się niemiecki Drang nach Osten.

Pojawia się Max.

Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli pangermanizmu był Max von Oppenheim – „czarna owca” bankierskiej dynastii Oppenheimów. Ogromne zasoby pieniężne, którymi dysponowała jego rodzina pozwalały mu podróżować, pisać, rozmyślać, zajmować się studiowaniem „egzotycznych” kierunków na uniwersytetach, parać dyplomacją.

Max von Oppenheim urodził się w 1860 roku. Od najmłodszych lat interesował się Orientem. Mając 23 lata wyruszył w swoją pierwszą podróż na Wschód. Zwiedził Ateny, Smyrnę i Konstantynopol. Od samego początku zagustował w… kobietach Orientu. To „hobby” przerodziło się w manię kolekcjonowania wschodnich kobiecych strojów (miał ich przeszło 150 sztuk). W 1886 roku Max wyruszył w kolejną podróż, tym razem do Maghrebu. Nauczył się języka arabskiego, a w marokańskim Fezie nabył swoją pierwszą nałożnicę – arabsko-berberyjską piękność kupioną na miejscowym targu niewolników. Oppenheim cieszył się kobietą przez miesiąc, po czym wyzwolił ją i puścił wolno. Tak zresztą czyniło większość Europejczyków gustujących we „wschodnich, muzułmańskich dziewczętach”. Młody poszukiwacz przygód z Niemiec spędzał beztroski czas w Maroku…

Tagi: Max von Oppenheim, Wilhelm II, islam.