W czerwcu 1908 roku na terenie carskiej Rosji, doszło do wydarzenia, które wstrząsnęło światem. Nie chodzi tu o żadną przenośnię opisującą rewolucję, wojnę czy epidemię, a o dosłowną eksplozję o niebywałej sile. Mimo upływu ponad stulecia, przyczyny katastrofy tunguskiej wciąż wydają się tajemnicze, co sprzyja powstawaniu dziesiątek, niejednokrotnie absurdalnych teorii.

Wyprawa Leonida Kulika

Natura zadziałała jak wytrawny zabójca: brutalnie, ale bez pozostawienia śladów wskazujących na sprawcę. Oczom członków pierwszej ekspedycji, która dotarła na miejsce kataklizmu, ukazał się ponury widok. Wybuch nieznanego pochodzenia zdmuchnął drzewa z powierzchni pięciokrotnie większej niż obszar Warszawy.

Pionierska wyprawa Leonida Aleksiejewicza Kulika odbyła się dopiero po dwóch dekadach od samego incydentu. Nie powinno to nikogo dziwić. Pomijając burze polityczne tamtego okresu – niewątpliwie spychające na dalszy plan odległe zjawisko – zapuszczanie się w głąb dzikiej tajgi nigdy nie należało do rzeczy łatwych. Nawet dzisiejsze eskapady przypominają bardziej surwiwal niż egzotyczne wycieczki. Rejon Podkamiennej Tunguzki to pozbawione jakiejkolwiek infrastruktury niegościnne mokradła, będące domem dzikiej zwierzyny oraz wylęgarnią dla niewyobrażalnej liczby wygłodniałych komarów i innego tałatajstwa. Trudno sobie wyobrazić na jaki wysiłek zdobyła się ekipa Kulika, organizując badania tak nieprzyjaznego i słabo zbadanego obszaru w latach ’20 ubiegłego stulecia.

Efekty tej pracy są nie co przecenienia: wykonane wtedy fotografie i pomiary, pozwoliły nam na bardzo dokładną ocenę skali katastrofy. Poza oględzinami miejsca eksplozji, naukowcy dotarli do naocznych świadków, celem wysłuchania relacji. Żaden z nich nie mógł się znajdować szczególnie blisko ośrodka wybuchu, jednak trzeba pamiętać, że błysk oraz huk odczuwalne były w promieniu kilkuset kilometrów. Oto jak wspominali feralny dzień mieszkańcy środkowej Syberii:

„Wczesnym rankiem namiot, w którym wszyscy jeszcze spali, został wyrzucony w powietrze, razem z wszystkimi w nim przebywającymi. Po upadku na Ziemię cała rodzina była nieco posiniaczona, a Akulina i Iwan stracili przytomność. Gdy odzyskali świadomość, usłyszeli wielki hałas i ujrzeli płonący wokół siebie las.”

„W porze śniadania siedziałem na ganku domu w faktorii Vanovara i spoglądałem na północ. Podniosłem właśnie siekierę aby odbić obręcz beczki, gdy nagle… niebo rozpadło się na pół, a wysoko nad lasem cała północna połać nieba pokryła się ogniem. Poczułem ogromne gorąco, jakby zapaliła się na mnie koszula… chciałem ściągnąć koszulę i odrzucić ją, ale w tej samej chwili przez niebo przetoczył się grzmot i usłyszałem potężne uderzenie. Odrzuciło mnie na trzy sajny od ganku i na chwilę straciłem przytomność. Moja żona wybiegła z chaty i pomogła mi wejść do środka. Ziemia drżała, a gdy leżałem, zakrywałem głowę, ponieważ bałem się uderzenia kamieni. W chwili, gdy niebo się otworzyło, gorący wiatr, jak od armaty, powiał na chaty od północy. Zostawił ślad na ziemi…”

„Prałam wełnę na brzegu rzeki Kan. Nagle usłyszałam hałas, jakby trzepot skrzydeł przestraszonego ptaka… i wezbrana woda nadciągnęła rzeką. Potem rozległ się pojedynczy ostry huk tak głośny, że jeden z robotników… wpadł do wody.”