Każdy Polak powinien coś wiedzieć o Kongresie Wiedeńskim, który Polskę pozostawił samą sobie i oddał Rosji. Niewiele osób jednak zna aktorów drugiego planu pojawiających się od września 1814 do czerwca 1815 roku wśród oficjalnych przedstawicieli 16 państw europejskich w nim uczestniczących. Ten czas to także, o czym się nie mówi, rewia szpiegów, asów wywiadu uczestniczących mocarstw i paru krajów, próbujących coś tam ugrać.

Tak się składa, że wśród nich rolę wodzireja ze strony rosyjskiej pełniła moja daleka krewna pochodzenia polskiego – Katarzyna Pawłowna Skowrońska, księżna Bagration. Pod koniec swojego tego związku (1802-1812…) związana z Klemensem Lotharem von Metternichem-Winneburg, architektem wiedeńskiego przedstawienia, o tak bolesnych dla Polski skutkach. Jeszcze mniej osób wie, że była ona prawnuczką Samuela Skowrońskiego z Kolbuszowej, ojca Katarzyny I i wnuczką hr. Karola Skowrońskiego przyrodniego brata carycy*. Czy w tym, co działo się w Wiedniu, była jakaś jej wina? Nie sądzę, niekiedy nie mamy większego wpływu na wydarzenia nas dotyczące, a mocniejsi od niej nie mogli w sprawie Polski dogadać się z carem Aleksandrem I, dlaczego więc ona miała chcieć i próbować? Ponadto ojciec Aleksandra I, Paweł I, upominał się o polskie pochodzenie, a go nie miał, co doprowadzało go do wściekłości, taki kolejny chichot historii! Może Aleksander mścił się za to? Zagmatwana jest historia carów, o których mowa, sensacja goni sensację, ale to inny temat, choć zamieszani są w nią Polacy i Polska…

Przypomnę, że kongres wiedeński został zwołany w celu rewizji zmian terytorialnych w Europie spowodowanych rewolucją francuską, wojnami napoleońskimi i upadkiem Napoleona. Były w tym okresie też dwa momenty grozy, kiedy to Napoleon uciekł z Elby (koniec lutego 1815. Obawiano się, że uda mu się ruszyć z wojskiem francuskim na Wiedeń (100 dni Napoleona). Kolejny moment to, kiedy spod Śląska do Wiednia zbliżała się epidemia dżumy (czarna śmierć) i zatrzymała pod bramami miasta, nie rozumiejąc zapewne powodu tych hucznych zabaw i szaleńczej radości.

Historia 100 dni Napoleona jest znana, rozpoczęła się 26 lutego 1815 roku, kiedy opuścił Elbę i 1 marca rozpoczął „lot orła”. W Paryżu był już 20 marca, owacyjnie witany przez Paryżan, a do ostatecznej bitwy doszło na terytorium Belgii. Kolejny raz abdykował 22 czerwca 1815 roku, po stu dniach swego lotu. Uciec do Ameryki nie zdołał, ponieważ port Rochefort blokowały okręty Royal Navy. Ludwik XVIII powrócił do Paryża 8 lipca 1815 roku, a Napoleon poddał się kapitanowi fregaty HMS „Bellerophon” Frederickowi Maitlandowi i jako więzień brytyjski dowieziony został do Plymouth. Delegacja rządu angielskiego oznajmiła Napoleonowi 31 lipca, że będzie deportowany na Wyspę św. Heleny. Więźnia przeniesiono na HMS „Northumberland” 7 sierpnia, a podróż do miejsca zesłania trwała do 15 października. Napoleon zmarł podobno w Longwood House na Wyspie św. Heleny 5 maja 1821 roku, choć bierze się pod uwagę i śmierć w tym czasie sobowtóra, co potwierdzają różne dowody. Tyle o atmosferze, jaka towarzyszyła okresowi roztańczonego kongresu wiedeńskiego (początek – wrzesień 1814; zakończenie – 9 czerwca 1815 roku).

Mam dość mocne związki z tymi wydarzeniami. Księżna Bagration, to moja daleka krewna wywodząca się rodem z Kolbuszowej, moją babcią była Anna von Russ, mieszkająca z dziadkiem Michałem Skowrońskim w Kolbuszowej, której rodzinę wygoniła z Francji Wielka Rewolucja Francuska. Osiedlili się wówczas w Żywcu, a ze Śląska zmusili ich do odejścia i pozostawienia majątku włodarze rewolucji rosyjskiej przybyli tam w 1945 roku. Moja Babcia w Polsce została, bo czuła się Polką, choć na Śląsk do swojej córki przed swą śmiercią wyjechała, bo to były jej rodzinne strony. Z moich dociekań i informacji wynika, że była ona większą Polką niż wielu innych w tym czasie żyjących Polaków, choć w rodzinie nazywano ją Niemką. Napisałem o tym, aby pokazać jak złożone są niekiedy losy ludzi miotanych przez rewolucje, dawne i obecne. Wiele osób o tym nie wie, lub nie chce wiedzieć, ja przeciwnie, tego dociekam i nic mnie nie zdziwi, czy speszy, bo to tylko historia, którą warto poznać.

Tagi: Kongres wiedeński, Wiedeń, Polska, Rosja, Klemens Lothar von Metternich-Winneburg.