Wszystko zaczęło się od osobliwego artykułu na Wall Street Journal napisanym przez Stephen’a Kosslyn’a – profesora psychologii i neurobiologii. Na samym początku autor krytykuje i stanowczo odrzuca mit dominacji prawej/lewej półkuli (Neuro Bigos rozpisywał się na ten temat wcześniej: o domniemanej dominacji półkul mózgowych oraz o micie kreatywnej i analitycznej półkuli mózgowej).

Zauważa autor (słusznie), że mit ten nie ma solidnych podstaw w nauce. Nie przeszkodziło to jednak wielu promować i sprzedawać książek, terapii czy usług mających pomóc odzyskać równowagę między półkulami lub wykorzystać potencjał tej mniej używanej.

Kiwamy głowami. Zgadzamy się. Pochwalamy. Obnażmy ten mit, pozbądźmy się go w końcu na dobre. Ale po co? Po to… by zrobić miejsce na kolejną neuro – bzdurę. Kosslyn przedstawia nam oto teorię o niemal identycznej logice i o identycznej (bez)wartości. Cel także podobny- artykuł to promocja mającej ukazać się niedługo książki.

Różnica? Zamieniamy podział lewo/prawo na góra/dół.

Przed państwem:

Mózg dolny/mózg górny.

Autorzy przedstawiają nam coś, co nazywają “teorią”- choć jest opisana tak, jakby była już faktem.
W skrócie: mózg górny (top- brain) używając informacji z otoczenia, formułuje plany i oczekiwania, porównując to, co dzieje się aktualnie z tym, co zaplanowaliśmy.

Tagi: neurobiologia, mózg dolny, mózg górny, Kosslyn.