Nasze wyobrażenie o śmierci zmieniało się na przełomie kolejnych wieków. Z lekcji polskiego kojarzymy motywy danse macabre czy eros – tanatos (miłość i śmierć). Niektórzy naukowcy uważają (wydaje się, że całkiem słusznie), że to co kiedyś całkiem nieźle zdołaliśmy „oswoić”, znów staje się tematem tabu, spychanym na obrzeża naszej świadomości. Obecna kultura zdrowia, wigoru, kontroli życia, możliwości snucia planów i kreowania rzeczywistości wypiera myśl o śmierci, która jest ostateczna, nieodwracalna, a co najważniejsze, raczej nie podlega naszej kontroli.

Badania pokazują, że Polacy faktycznie niezbyt często myślą o śmierci. Rozmyślanie nad ostatecznością to domena około 30% z nas.

Czy boimy się śmierci?

Ilu z nas boi się śmierci? Dane sugerują, że 30% społeczeństwa. Nie jest jednak tak, że ci ,którzy o śmierci myślą częściej, boją się jej bardziej. Okazuje się, że okazyjne, chwilowe i rzadkie przemyślenia mogą być przyczyną znacznie większego i paraliżującego strachu niż częstsze chwile zadumy i refleksji.

Badania pokazują, że śmierć wzbudza większy strach w ludziach młodych. Wraz z wiekiem oswajamy się z myślą, że wszystko ma swój koniec. Młodzi obawiają się, że ich życie skończy się nagle, boją się, że nie dożyją starości, a co za tym idzie nie zdążą zrealizować swoich planów. Starszym ludziom mimo wszystko towarzyszy dosyć przyjemna myśl, że zdołali przeżyć już wiele lat, być może towarzyszą im choroby i zwykłe zmęczenie, co może zdecydowanie zmniejszać lęk przed śmiercią.

Z biologicznego punktu widzenia nasze życie ma sens dopiero wtedy, kiedy zdołamy przekazać swoje geny potomstwu. Jedna z teorii głosi, że młodzi ludzie boją się końca swojego życia, ponieważ nie zdążyli wypełnić podstawowego zadania, które zleciła im biologiczna natura: posiadania dzieci.

Kiedy umieramy?

Przeprowadzono wiele ciekawych badań, które sugerowały, że większość dat śmierci wcale nie jest przypadkowa. Do dziś te ustalenia wzbudzają sporo kontrowersji. Niektóre analizy dat zgonów faktycznie potwierdzają, że ludzie częściej umierają po swoich urodzinach (tzw. „birthday blues”) czy ważnych kulturowo lub religijnie świętach (np. Bożego Narodzenia). W jaki sposób możemy wyjaśnić to zjawisko? Wiemy, że człowiek to nie tylko ciało, ale jedność psychiki i ciała. Już dawno udowodniono, że tok myślenia (głównie rozróżnienie na myślenie pozytywne i negatywne) może aktywnie wpływać na funkcjonowanie naszego organizmu. Możliwe, że chęć dożycia do ważnych uroczystości, jakiś granicznych dat jest tak silna, że rzeczywiście wpływa na nasze obiektywne funkcjonowanie.

Tagi: śmierć, strach, badania, życie, eros - tanatos, birthday blues.